poniedziałek, 18 maja 2026

Po owocach poznajemy


Urzekła mnie wczoraj dziewczynka odchodząca wraz z tatą od schodów prezbiterium, którzy jako ostatni otrzymali Komunię św. na indultowej Mszy św. Wszechczasów. Wracała na miejsce ze złożonymi rączkami, poważna, a biała mantylka zakrywająca jej głowę była tak duża w stosunku do niej całej, że zakrywała ją w aż około 1/3.

A pierwszą ławkę zajmowała taka oto rodzina: mama, tata, synek i córeczka. Chłopczyk na kolanach taty, dziewczynka siedziała obok mamy i przeglądała sobie książkę. Ale niebyle jaką! Taką specjalną na Missę Tridentinę, ale dla dzieci, z ilustracjami.

I takich dzieci przychodzi stale kilkanaście. Są grzeczne, ciche, poważne. Uklękną zawsze przed tabernakulum, a nawet - jak wczoraj nawet dadzą na pożegnanie kwiatka Księdzu. Tak, dziewczynka miała kwiatka zerwanego w drodze do kościoła, a Kapłan zawsze żegna wiernych przy wyjściowych drzwiach, co było okazją nie tylko do zwyczajowego ucałowania dłoni Chrystusa, co właśnie wręczenia polnego kwiatuszka, wartego być może tyle, co wdowi grosz - czyli więcej, niżby drogi bukiet z kwiaciarni!

No i w zasadzie po co to napisałem? Ponieważ widząc takie cudowne Boże dzieci, chciałoby się zachwycić i pochwalić: "jakie jesteś kochane, dziecko!". Tak, można oczywiście, ale... chodzi mi o to, że uznanie należy się przede wszystkim rodzicom! Gdyby nie oni, dziecka by na pewno nie było tu i teraz na świętej pozycji.

Polecam "Dialog o Bożej Opatrzności" Św. Katarzyny ze Sieny. Zresztą nie tylko tam jest mowa o tym, jak to rodzice i wychowawcy zostaną srogo ukarani w Wieczności za złe wychowanie dzieci oraz jak zostaną wynagrodzeni ci wychowawcy, którzy uczyli dzieci miłości do Boga, a przez to uczyli dobrego, moralnego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz