wtorek, 25 sierpnia 2026

Hollywood sygnalizuje: opętania to nie fikcja!

Hollywood daje nam na tacy informacje o opętaniach demonicznych, ale my jesteśmy ślepi. Prawdopodobnie dlatego, że to historie przerysowane, wyolbrzymione na rzecz większej atrakcyjności. To z góry założony przez widza obraz fikcyjny. To tak, jak z przedstawianiem diabła w popkulturze: jest czerwony, ma rogi i kopyta, rozgrzany kocioł i widły. Często miniaturowy zasiada na ramieniu po przeciwnej stronie, co aniołek. Ma krążyć opinia: piekło nie istnieje, diabełek to postać bajkowa. I takie samo programowanie dotyczy dokładnie demonów (czyli diabłów) i spraw duchowych.

Mimo, że od czasu nawrócenia nie oglądam prawie horrorów, miałem okazję w ciągu ostatnich kilku miesięcy akurat obejrzeć te 3, o których chciałbym Państwu krótko wspomnieć w kontekście opętań.


VENOM


Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że tzw. UFO czy "szaraki" etc. to żadni tam kosmici czy obce cywilizacje, a po prostu demony - czyli upadłe anioły. W "Venom" (z ang. "jad") - filmowej adaptacji komiksów z uniwersum Marvela, a dokładnie ze Spidermana*, jeden z takich "kosmitów" wykorzystuje ciało pewnego poszukującego sensu życia faceta. Zaczyna go kontrolować, ma nadludzką siłę i umiejętności, jakże charakterystyczny przy manifestacjach demonicznych gardłowy głos (także wewnętrzny, duchowy) i przerażającą posturę oraz wygląd począwszy od czarnej mazi pokrywającej całego nosiciela, aż po długie szponiaste zęby i wielkie białe oczy zupełnie bez źrenic. Wiele autentycznych opisów widzianych zmaterializowanych demonów przypomina wygląd tego "obcego". Film idzie jednak w tą stronę, że widz zaczyna sympatyzować z Venomem, który jako pasożyt zaprzyjaźnia się z nosicielem i razem walczą z jeszcze innym złem. Taka konkurencja nasuwa mi na myśl tytuł książki dr Stanisława Krajskiego "Wojna demonów", gdzie chodzi przede wszystkim o walki między rytami masonerii, o skłócone królestwo zła, które jak mówi Ewangelia: dlatego iż się dzieli - nie przetrwa. Natomiast takie sympatyzowanie z demonem przy jednocześnie jego super mocach może zachęcać młodego widza do nieunikania, a wręcz do szukania łączności z jakąś duchową energią.

*Spider-man wypuszczając swoją pajęczynę robi za każdym razem gest "antypapieża Franciszka" - czyli pokazuje dłońmi rogi szatana.



OBSESJA


W zaskakująco głośnej "Obsesji" zrealizowanej za zaledwie 750 000 dolarów, a liczącej zysk na kwotę prawie pół miliarda, mamy potwierdzenie (oczywiście, "przecież to tylko film, wyluzuj!"), że korzystanie z jakichkolwiek wróżb, magicznych zaklęć, jasnowidzów, tarociarzy, szamanów, etc. - to prawdopodobieństwo życiowego, wielopoziomowego i wiecznego dramatu. I wiem co piszę, gdyż znam historię rodziny, gdzie przez jedną głupotę kobiety, która skorzystała z usług czarownicy, straciły życie już dwie osoby, a duchowo z pozostałymi członkami tejże rodziny nie jest nadal dobrze. Demony tylko czekają na takich bałwochwalców, a później przechodzą z ciała do ciała i szukają ofiar. Celem jest zabójstwo nosiciela.

Co mówi Biblia na temat czarów i uroków, które w "Obsesji" są przedmiotem tragedii? Wystarczy jeden wers, a jest ich tam dużo więcej:

"Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary" Pwt 18,10

Tego typu rzeczy kończą się śmiercią. Jak czytamy w Apokalipsie 21,8, nie tylko tą ziemską śmiercią, ale wieczną i to zarówno dla guślarzy, jak i dla bałwochwalców, którzy z ich usług korzystają:

"A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga"

W filmie nieśmiały chłopak kupuje w okultystycznym sklepie przedmiot, który ma spełnić jego życzenie. Po wypowiedzeniu życzenia, czyli wypowiedzeniu "TAK" dla demona - z czego taki głupiec nie zdaje sobie sprawy, że tym to jest - w dziewczynę która miała się zakochać w chłopaku wg. jego pragnienia, wchodzi demon. I jest to bardzo wyraźne. Demon ją cały czas kontroluje, z małymi tylko przebłyskami świadomości. Uwolnienie może nastąpić tylko w jeden sposób. W świecie poza filmem są rzeczywiście tylko 2 sposoby: najczęściej ten z filmu, czyli śmierć (demon szuka wtedy innego ciała), a dla "szczęściarzy", którzy trafią na katolika, który podpowie co trzeba robić i jeszcze pod warunkiem że w to uwierzą i uda im się znaleźć odpowiedniego kapłana egzorcystę - koniec koszmaru można uzyskać za pomocą uwolnienia mocą Chrystusa. Co może być bardzo trudne i długotrwałe, bo zależy od wiary i ww. trudności.

GRZESZNICY


W oscarowych "Grzesznikach" zwróciłem uwagę na aż dwa ciekawe wątki i są one bardzo wyraźne. Twórcy filmu, wydaje się że aż krzyczą: ZOBACZ TO!

Po pierwsze: muzyka i kariera z rytuałami, opętaniami i paktami diabelskimi ma bardzo wiele wspólnego. Sam, jeden z głównych bohaterów, syn miejscowego pastora wybiera gitarę zamiast Boga. Czyli łamie pierwsze Przykazanie. Grając na gitarze wzywa "pradawne duchy" - czyli demony. W filmie są one ukazane w postaci wampirów.

W latach 20/30 zeszłego wieku blues był nazywany „muzyką diabła” — kojarzono go z jointami, alkoholem, tańcem i nieczystością. Podczas napisów końcowych "Grzeszników" widzimy Sama jako podstarzałego muzyka. Jest on jedyną osobą, która przeżyła jatkę nocy przedstawionej w filmie. Ta fikcyjna postać jest wzorowana na Robercie Johnsonie - wirtuozie gitary, o którym krążyła taka oto legenda:

Kiepski gitarzysta Robert Johnson, z którego się wyśmiewano, zniknął na ok. rok do półtora ze sceny. Po powrocie grał z techniką, której nikt wcześniej nie słyszał: jednoczesne prowadzenie basu, melodii i rytmu, czasem z dodatkową siódmą struną. Na pytania co się z nim stało, opowiadał historię, że miał udać się nocą na skrzyżowanie Highways 61 i 49 w Mississippi, gdzie spotkał diabła (lub „człowieka w czerni”), oddał mu swoją gitarę. Diabeł nastroił ją i oddał z powrotem, w zamian Johnson miał oddać swoją duszę. Od tego momentu miał grać „jakby miał trzy ręce”.

Jest wielu autentycznych muzyków i wykonawców, którzy otrzymali talent, sławę i wielkie pieniądze dzięki układowi z diabłem. Najczęściej wymienianymi są: Carlos Santana, Ozzy Osbourne, Rolling Stones, Led Zeppelin, Black Sabbath, Ghost, Marilyn Manson, King Diamond, Alice Cooper, The Beatles, Rihanna, Madonna, Beyonce, ASAP Rocky, Megan Fox, Sam Smith, Doja Cat, Katy Perry - a w zasadzie, to w mniejszym czy mniejszym stopniu większość artystów, którzy odnieśli światowy komercyjny sukces. Pamiętamy, jak szatan obiecywał Chrystusowi podobne rzeczy w zamian za wykonanie jego prośby?

Druga ważna rzecz, którą przekazują nam "Grzesznicy" jest warta zapamiętania do końca życia: zły duch potrzebuje zaproszenia. Tak, choćby na żarty przy dziecięcej zabawie, ale musi usłyszeć "TAK". "CHCĘ". "ZAPRASZAM". "PRZYJDŹ" - itd. Demony nie znają się na żartach. Dlatego nawet bezmyślne nucenie piosenek, które zawierają podstępny tekst mogą być zaproszeniem demona.

Na filmie jest to pokazane bardzo, bardzo wyraźnie - a jednak i tak z pewnością większość widzów nie zaskoczy, myśląc że to po prostu tylko film. Otóż wampir nie wejdzie do domu, do obiektu bez zaproszenia. Nawet człowiek, który wcześniej swobodnie wchodził i wychodził, po ugryzieniu na zewnątrz, aby wejść z powrotem musi usłyszeć zaproszenie. Chęć przebywania z nim. To przesłanie jest w mojej opinii bardzo mocnym i pożytecznym, ale kto to skojarzy z prawdziwym światem duchowym? A Hollywood mówi w imię diabła, który będzie nas oskarżać na Sądzie Ostatecznym: WIEDZIELIŚCIE O TYM! JESTEŚCIE SOBIE SAMI WINNI! Dlatego illuminati i masoni tak bardzo lubią pokazywać nam np. podczas imprez masowych symbole i znaki, aby szatan mógł nas oskarżyć, że mimo tego iż wiedzieliśmy, brnęliśmy w to czy tamto dalej.

Warto zaznaczyć, że wszystkie ww. trzy filmy są skierowane jakby do młodego widza. Jest to robione celowo. Obecnie takie przerażające jak i gorszące obrazy okraszane gęsto wulgaryzmami i sprośnością są w Polsce już nawet dubingowane, co z racji dekad przyzwyczajenia polskich widzów przez dubingowanie tylko animacji i filmów dla dzieci kojarzy się od razu z produkcją dla najmłodszych i nastolatków. Poprzeczka w deprawacji została podniesiona już bardzo wysoko w tych Czasach Końca!

Co daje szatanowi oszukanie nas w temacie demonów, abyśmy sądzili, że diabełki to fikcyjne stworki, a opętania są tylko po to, by straszyć nas przy piwie i popcornie? Oto tragiczny owoc: niewiara w duchowe, ale wcielone zło powoduje nierozpoznanie go i zły osąd sytuacji na całym świecie! Opętania są niemal całkowicie lekceważone. Osoba opętana jest uważana jako chora psychicznie, chora na wielobiegunowość (sic!) czy depresję. Przestępca dokonujący rzezi pod wpływem demona jest umieszczany w zakładzie psychiatrycznym, mimo wyraźnych sygnałów, że "GŁOS" kazał mu zabić. A tu może pomóc tylko seria porządnie odprawionych egzorcyzmów i edukacja katolicka. Ostatecznym celem jest śmierć nosiciela w grzechu śmiertelnym dla potępienia jego duszy. Teraz są żniwa demonów, a zostało ich uwolnionych z Piekła na Czasy Końca jak mówi Księga Prawdy MILIONY.

"Sześćset tysięcy upadłych aniołów zostało w ubiegłym roku uwolnionych z jaskiń piekła. Kolejnych pięć milionów zostało uwolnionych teraz."
Pan Jezus w Księdze Prawdy 7.06.2012

Zobaczmy kilka przykładowych przypadków wydarzeń, która ja osobiście uważam za opętania, a które zostały "zamiecione pod dywan" przez świeckie władze i taką samą opinię publiczną, zupełnie ignorującą to, o czym piszę.

Kurier FedEx, który porwał i zamordował 7-letnią Athenę w USA przyznał, iż kazał mu to zrobić diabeł "Zero" siedzący mu na ramieniu.



7 stycznia 2017 w Sydney 19letnia kobieta weszła z siekierą na stację benzynową i zaatakowała dwie osoby. Tłumaczyła się, że „głos” nakazał jej zabijać.



Dekarlos Brown Jr. który 22 sierpnia 2025 zabił Ukrainkę Irynę Zarutską, dźgając ją nożem w pociągu w Charlotte, zeznał że głos kazał mu to zrobić. Obecnie nie może stanąć przed sądem z powodu stanu psychicznego i przebywa w federalnym ośrodku medycznym.



7 maja 2025 r. na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego doszło do brutalnego ataku. 22‑letni student prawa, Mieszko R., zabił 53‑letnią portierkę Małgorzatę Dynak, zadając jej liczne ciosy siekierą, gdy zamykała drzwi Audytorium Maximum. Ofiara zginęła na miejscu w wyniku odcięcia głowy. Strażnik uniwersytecki, który próbował interweniować, został ciężko ranny, lecz przeżył.

Śledztwo wykazało, że sprawca działał w stanie poważnej psychozy i został uznany za niepoczytalnego, co skutkowało wnioskiem prokuratury o umorzenie postępowania i umieszczenie go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.


W lutym 2026 r. we wsi Kadłub 17‑letni Łukasz G. zamordował swoją 87‑letnią babcię oraz 38‑letniego ojczyma, zadając im liczne rany - prawdopodobnie siekierą lub podobnym narzędziem. Tuż po zbrodni opublikował w internecie dwuminutowe nagranie, w którym spokojnym tonem przyznał się do zabójstwa, próbował je „uzasadniać” i mówił, że „morderstwo jest częścią życia człowieka” . Wideo miało charakter gloryfikacji przemocy, a eksperci ocenili, że wskazuje na poważne zaburzenia osobowości oraz silną potrzebę rozgłosu. Nastolatek został zatrzymany tego samego dnia. Badania toksykologiczne wykazały, że nie był pod wpływem alkoholu ani narkotyków w chwili popełnienia zbrodni.


I ostatni z przykładów, bo jest tego przecież tysiące:

Lindsay Clancy to matka z Massachusetts, która zamordowała swoich troje dzieci: Corę, w wieku pięciu lat; Dawsona, w wieku trzech lat; i Callan, w wieku ośmiu miesięcy. Udusiła je z taką siłą, że u niemowlęcia wypadł mózg z czaszki. Jej obrońcy twierdzą, że cierpiała na psychozę poporodową.

Zapytałem Copilota o to, po którym dziecku dostała tego kryzysu poporodowego. Podano odpowiedź, że po trzecim. Następnie zadałem pytanie, jak na screenie:


Uwierzmy, że to nie jest choroba psychiczna! Przemocy dopuszczają się już nawet dzieci i to tak, że w szkole podrzynają gardła swoim kolegom. Także w Polsce! Samobójstwa są już plagą!  Ten "głos" natrętnie każący zabijać (także siebie) to przynajmniej jeden demon. Napisałem jeden, bo w człowieku może być ich kilka. Wiemy z Biblii, że może być ich nawet "legion", a do duszy oczyszczonej, która znowu popadnie w bałwochwalstwo - może wejść 7 nowych, jeszcze mocniejszych złych duchów. I jestem tego pewien w 100%, że to są ignorowane i bagatelizowane opętania! Mam wrażenie, jakbym był z tym przekonaniem sam. Taki... "lex szarlatan" jakby ze mnie... 😰

sobota, 22 sierpnia 2026

Skazana za rolkę na TikToku. 👀


Im większa niesprawiedliwość nas spotyka, tym bardziej zbliżamy się do Chrystusa. Kto naśladuje Tego, Który został kuriozalnie oskarżony za okazywanie Miłości na śmierć - ten jest błogosławiony.

Wczoraj, 21 sierpnia 2026 roku sąd w Rybniku skazał na wniosek OMZRiK Natalię Ruś, influencerkę znaną pod pseudonimem Najjjka za to, że w jednym ze swoich materiałów rzekomo pochwaliła przestępstwo Grzegorza Brauna - zgaszenie chanukiji.

Jednak sprawa samego Grzegorza Brauna jeszcze trwa i nie ma wyroku, że czyn ten był przestępstwem. De facto było to przerwanie niereligijnej (co potwierdzają sami żydzi!), ale upamiętniającej wydarzenie historyczne, rasistowskiej hucpy. Rasistowskiej, ponieważ był na niej czczony talmudysta rabin Menachem Mendea Schneerson (Lubawicher), wieloletni przywódca ruchu Chabad-Lubawicz, który jak talmud nakazuje, miał gojów (nie żydów) za podludzi. Dziewięcioramienny świecznik Chanukija nie jest tym samym co menora. Menora ma siedem świec i jest rzeczywiście przedmiotem kultu religijnego, prawdziwie Bożym przedmiotem, a chanukija - co sami żydzi przyznają, absolutnie nie. Interwencja poselska jest zatem jak najbardziej uzasadniona, ale skoro już toczy się sprawa w związku z nią, to nie należy zakładać jej wyroku i skazywać prewencyjnie osób trzecich za coś, co jeszcze nie zostało rozpoznane!


Mało tego, sąd nie przytoczył nawet na prośbę obrony Najjjki cytatu, który udowodniłby pochwalenie tego "przestępstwa" przez oskarżoną. Rozprawa wyglądała na taką z góry zaplanowanym wyrokiem. Spośród tysięcy internautów komentujących gaszenie chanukiji przez Brauna, tylko Natalia Ruś, znana ze swojego kontentu promowania tradycyjnego katolicyzmu, została pociągnięta do prokuratury. Wychodzi zatem na to, że to wobec niej dopuszczane są przestępstwa na tle religijnym - poprzez jej gnębienie i prześladowanie - ze względu na to, kim jest!

Najważniejsze jednak, że całkowicie zostało pogwałcone konstytucyjne prawo do wolności wypowiedzi. I zdaje się, że wobec tysięcy komentujących zostało ono uszanowane, ale nie w stosunku do pani Natalii z Rybnika. Pokazowy orwellowski proces, a więc i wypada powiedzieć: są równi i równiejsi. A sąd może popełniać bezkarnie przestępstwa kuriozalnych wyroków - i to na wnioski bandytów, bo obaj panowie z OMZRiK są osobami z zarzutami, w tym jeden jest poszukiwany policyjnym listem gończym i wydaje jak widać polecenia polskiej prokuraturze z "kryjówki" w Norwegii.

Jest jak jest, ale przewrotnie nie ma powodu do smutku! Nie dla katolika! Z Kazania na Górze dowiadujemy się od Boga, że:

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają, prześladują was i gdy z powodu Chrystusa mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, bo wielka jest wasza nagroda w niebie.

I jeszcze z Nowego Testamentu: „Nie może być uczeń nad mistrza”. „Skoro Mnie prześladowali, was też będą prześladować”. „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.”


Konstytucyjne prawo do wolności słowa znajduje się w art. 54 Konstytucji RP:

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.


środa, 19 sierpnia 2026

Współcześni robotnicy w Winnicy

 



(Mt 20, 1-16)
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi".

Tak sobie dziś pomyślałem słuchając tą Ewangelię na Mszy św., że ci robotnicy którzy najmniej pracowali, to grzesznicy którzy dobrze pojęli Boże Miłosierdzie i w porę z Niego skorzystali. To ci, za których modlimy się, jako Armia Reszty, choćby 13 Modlitwą Krucjaty:

"O Ojcze Niebieski, przez Miłość Twojego Syna umiłowanego, Jezusa Chrystusa, Którego Męka na Krzyżu wybawiła nas od grzechu, proszę, zbaw tych wszystkich, którzy nadal odrzucają Jego Rękę Miłosierdzia. Obdarz ich dusze, drogi Ojcze, znakiem Twojej Miłości. Błagam Cię, Ojcze Niebieski, wysłuchaj mojej modlitwy i zachowaj te dusze od wiecznego potępienia. W Swoim Miłosierdziu pozwól im, by mogły jako pierwsze wejść do Nowej Ery Pokoju na ziemi. Amen."

O, jakie to "niesprawiedliwe" dla tych pracowników w Winnicy najętych od samego początku! Dla faryzeuszy! Dla zazdrośników! Dla... tradycjonalistów!! Tak! Niestety, to właśnie tradycyjni katolicy nienawidzą Bożego Miłosierdzia udzielanego tak obficie! To właśnie im przeszkadza Jego kult. Koronka do Bożego Miłosierdzia, Św. Faustyna, Bł. Ksiądz Sopoćko, obraz Chrystusa Miłosiernego z Wilna, Uroczystość Bożego Miłosierdzia w pierwszą niedzielę po Wielkanocy i w końcu co najbardziej smutne: przeszkadzają im objawienia Pana Jezusa. Zresztą, większość objawień z Nieba ich boli. Chrystus ich boli, że pragnie Miłosierdzia bardziej od sprawiedliwości! Dlatego tak bardzo walczyli o nieuznanie Dzienniczka i mimo przegranej bitwy dalej na to Boże dzieło plują. Biada!

czwartek, 13 sierpnia 2026

Od ważek, do świnek. 🐷🐷🐷


Rzuciłem perły przed wieprze, oczywiście nie wiedząc, że nimi są. Ale po kolei:


Ta urocza grafika gdzieś tam została opatrzona komentarzem: "Jeśli kiedykolwiek widziałeś dwa cienkie owady zaczepione o siebie nad oczkiem wodnym, tworzące kształt serca — widziałeś jeden z najbardziej osobliwych mechanizmów rozrodczych w całym królestwie zwierząt. I nie, to nie przypadkowa poza. To jedyny sposób, w jaki ważki i łątki mogą się rozmnażać — i natura wymyśliła go dokładnie raz. (...)"

Nie omieszkałem więc skomentować: "Natura go wymyśliła? Natura umie myśleć?"

No i zaczęło się wycie... Najpierw zapytano w komentarzach "jak to inaczej określić?" 🙈. Po przepychankach słownych (np. zapytałem, czy dziecko może wymyślić by poczęli go rodzice?), Pani która twierdziła, że naprawdę nie wie, bo jej przy stworzeniu świata nie było - w końcu się dowiedziała, że świat stworzył Pan Jezus.

Na to tylko czekało... A więc: "Pan Jezus wymyślił ten sposób kopulacji ważek?"

Odpowiadam: "Oczywiście. Także ten, w którego i Pani została poczęta. Sposób ten niestety został skażony grzechem. Te ważki mają wpisane w swoje istnienie taką metodę rozmnażania i było tak od początku świata. Jak i co Pani sobie wyobrażała, że spowodowało by te owady akurat tak kopulowały? Albo dlaczego np. dzięcioł stuka w drzewo?"

Śmiech 3 osób.

Michał dołącza: "czyli Jezus stworzył też dinozaury? Prawda? Chyba bardzo je lubił co nie? Skoro żyły na ziemi nawet 180 milionów lat, gdzie człowiek tylko drobny ułamek tego (rodzaj Homo do 3 milionów - który swoją drogą ewoluował na przestrzeni lat do dzisiejszej formy, a nie istniał od początku świata. Ale może tak było zaplanowane?). Ciekawe co mu te biedne stworzenia zrobiły, że nagle je wszystkie zabił? One to dopiero musiały zgrzeszyć.. (...)"

No to teraz tłumaczę jak zwykle, że trzeba pokory by to zrozumieć, że nauka to "bożek naszych czasów", że Ziemia nie ma 180 milionów lat, a prędzej tylko 6 tysięcy, że dinozaury to wymysł 19-wiecznej masonerii, że celem tego jest uzasadnienie bajki o ewolucji, a celem znowuż tego jest propaganda teorii jakoby Boga nie było... Za to z niczego był tzw. "wielki wybuch".

Znowu salwa śmiechu. No bo co mądre u Boga, głupstwem jest dla ludzi...

Zostałem obrzucony inwektywami, że jestem odklejeńcem, durniem i fanatykiem, który nie zgadza się nawet z Kościołem.

Użytkownik o dużo chyba mówiącym nicku "Anki Kocianki" komentuje rozbawione: "w jednym z jego postów jest napisane ,że mieszkanie 2 osób ze sobą bez ślubu jest grzechem (zaznaczam) "śmiertelnym" 🤦‍♀️🖐️🤷😂"

No i tu się jedna osoba zdziwiła, a dyskusja zamarła. Widać, nawet świnki mają sumienia... 🐷🐷🐷

środa, 5 sierpnia 2026

Kim jest ten, który nazywa jawnego satanistę "ojcem świętym"?

 


Tradycyjni katolicy, do których także niejako należę, zwani przez wielu (np. przez tradycyjnego Ks. Śniadocha) "współczesnymi faryzeuszami" chwytają się argumentów czasem tak irracjonalnych, że aż przypominających nauki Świadków Jehowy. Bywa też, że w swej pysze i jednocześnie tchórzostwie nie potrafią przyznać się do błędów i brną w nie, co najgorsze... bluźniąc! Oto przynajmniej dwa przykłady braku logiki: 

Nienawiść do objawień prywatnych jest u "tradycjonalistów" tak ogromna, że głoszą to, co głosił heretyk Luter: zasadę "sola scriptura". A dokładniej: twierdzą, owszem słusznie, że do zbawienia wystarczy znajomość tylko Pisma Świętego. I dlatego postanowili... pluć do woli na większość objawień z Nieba, czy to objawień Chrystusa - np. św. Faustynie, czy objawień Jego Matki.

Jednak, mimo wszystko uznają oni wybiórczo niektóre objawienia, ale tylko te "uznane przez Kościół". A szczególnie upodobali sobie Fatimę. Rzadziej mówią o La Salette i Lourdes, a już najrzadziej jeśli w ogóle - o Akicie. Polscy tradycjonaliści ostatnimi latami zaczęli także dużo mówić o Gietrzwałdzie.

Nielogiczność, na którą pragnę teraz zwrócić uwagę, polega na ich zarzucie, że np. objawienia w Medjugorie lub Garabandal, które uznają za... diabelskie, odwracają uwagę od Fatimy. Jest to ich bardzo częsty argument i opierają go zapewne na chronologii. Zatem pytam was, zaślepieni pychą bluźniercy: dlaczego nie stwierdzicie, że objawienia w Akita nie przyćmiewają Fatimy? Ba, że Fatima odwraca uwagę od La Salette? A także Gietrzwałd, a ten znowu także francuskie objawienia?

Z ostrożności powinni milczeć nt. innych objawień - jeśli w nie nie wierzą. To by było roztropne, ale jak wykażę jeszcze dalej w innym kontekście, tej roztropności i ostrożności im brakuje, z powodu pychy. Tak rodzi się bluźnierstwo.

To ten kolejny kontekst: upominałem wielokrotnie osoby publiczne, tj. redaktorów, youtuberów, autorów książek, aby - jeśli już chcą mimo ich własnej krytyki uznawać berGOGlio czy Prevosta za papieży, bo zdrowe argumenty do nich nie przemawiają - żeby chociaż z ostrożności nie nazywali tych postaci mianem "ojca świętego". Ponieważ takie imię, jeśli byłby to antypapież czy przede wszystkim fałszywy prorok, demon w ludzkim ciele, apokaliptyczna bestia druga - byłoby bluźnierstwem. Po co ryzykować? No i nie słuchają nadal. Narzekają, krytykują tych dwóch uzurpatorów, ale z własnej woli i wbrew często własnym argumentom nie tylko uznają ich za papieży i tak ich nazywają, ale określają ich "ojcami świętymi". To mnie naprawdę załamuje i nie rozumiem tego ich zachowania. "Syndrom sztokholmski" to mało powiedziane! To chyba wręcz... new-age'owska "manifestacja", czyli próba kreowania własnymi myślami rzeczywistości ("jestem bogiem")!

Ten tekst piszę poruszony 2 epizodem audiobooka "Dom smagany wiatrem" z kanału YT "Ku Bogu". Wiem o tej książce od wielu lat, teraz jednak rozumiem dlaczego tak długo zwlekałem z zapoznaniem się z nią. Bo teraz rozumiem więcej niż zrozumiałbym wtedy i... włos jeży się na głowie! Oczywiście, nic bym nie rozumiał, gdyby nie Księga Prawdy.

A to w Księdze Prawdy jest nam dana informacja, że bestią wychodzącą z morza jest Unia Europejska zwana Babilonem. Zanim była UE, powstało EWG, czyli Europejska Wspólnota Gospodarcza. O wizycie delegatów EWG w Watykanie opowiada wstęp w "Domie smaganym wiatrem" niemieckiego jezuity Ks. Malachiego Martina. Było to tak interesujące, że mimo braku czasu nie mogłem się powstrzymać i odsłuchałem kolejny epizod książki na kanale YT "Ku Bogu", 2 razy dłuższy. A ten był... ze względu na to, że to fakty - chyba najbardziej przerażającą treścią jaką poznałem.

Epizod ten to skrupulatny opis intronizacji szatana, która miała miejsce jednocześnie w Rzymie i w USA 29.06.1963 roku. Podczas szokującego opisu rytuału zwróciłem uwagę na słowa tam używane i odkrywałem, że to dokładnie to samo (!!) co czynił podczas swojego fałszywego pontyfikatu "ojciec święty" tradycjonalistów "Franciszek" i, mało tego - także to co robi "Leon" - a imię to, na marginesie, ma ogromny związek z tym wysłuchanym epizodem!!

Oto, jakie cechy wspólne, słowa klucze, gesty dostrzegłem między tym, co głoszono podczas rytuału intronizacji lucyfera, a tym co reprezentował Jorge Mario BerGOGlio:

- kosmos - tak, Franciszek nakazał Kościołowi odmawiać po każdej Mszy św. przez rok specjalną "kosmiczną" modlitwę








- błogosławieństwo szatana (dłoń z gestem rogów)






- natura, matka ziemia, czyli Gaja - Pachamama






- żywioły (indiańskie rytuały)




- humanizm, era człowieka - Bóg się już nie liczy, człowiek jest nowym bogiem




- piszczele - bardzo wyraźne w rytuale intronizacji szatana, a rytuał w Kanadzie z Franciszkiem: użycie kości indyka do gwizdania i wywoływania "duchów przodków" (demonów)

- użycie czarnych świeczników podczas mszy (?) w Fatimie



- NWO, masoneria - braterstwo, wspólna gospodarka, tolerancja etc.



Myślę, że teraz "Dom smagany wiatrem" napisany w 1996 roku dla tych z otwartymi oczami i odważnymi sercami wiernych, którzy pouczeni przez Księgę Prawdy obserwowali poczynania Goga, jest o wiele bardziej zrozumiały i wręcz szokujący. Natomiast tradycjonaliści, którzy tą książkę znają, bo ekscytują się wszelką krytyką Soboru Watykańskiego II i herezją modernizmu, która trwa intensywnie przyspieszając właśnie od czasów opisywanych w powieści ś.p. Ks. Martina - oni nadal nic nie widzą tak jak powinni! I dalej nazywają jawnego satanistę i demona "ojcem świętym", a Boże objawienia - diabelskimi. Biada!!

wtorek, 28 lipca 2026

Czy spowiedź po latach w konkubinacie jest ważna? A ślub?


Są młodymi katolikami. Są zakochani.
Jak ostatnio całe masy: wynajmują mieszkanie i żyją jak w małżeństwie, ale bez ślubu.

Ślub planują. Za półtora roku. Dali już zadatek na salę weselną - bo takie są terminy. Żyją we wzajemnej miłości, jednak w grzechu śmiertelnym. Więc Boga w ich życiu nie ma. Są dla siebie bogami.

Mija półtora roku. Zbliża się dzień ślubu. Młodzi idą do spowiedzi św. aby móc przyjąć Komunię świętą. I to zapewne pod dwiema postaciami. Ciała i Krwi Chrystusa. Boga.

I dlaczego nikt o tym nie myśli:

Aby spowiedź św. była ważna, należy spełnić warunki. Jednym z nich jest: SZCZERY ŻAL ZA GRZECHY.

Hmm... Ale kiedy oni żałowali? Kiedy przestali żyć w grzechu? Kiedy się któreś z nich wyprowadziło?

A więc brutalny wniosek: sakrament spowiedzi św. jest nieważny. Spowiedź jest świętokradzka. Nie było żalu, postanowienie poprawy jest tutaj cynicznym uśmiechem - bo po ślubie już to, co teraz jest grzechem, nim nie będzie...

I dlaczego nikt też o tym nie myśli:

Jeśli spowiedź była zuchwalstwem i jest nieważna, to.... Bóg przyjęty podczas ślubu nie przyniesie błogosławieństwa, ale klątwę. Nie da życia, ale śmierć. Bo „Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej.” Tak zrobił np. Judasz Iskariota, i gdy to zrobił, wszedł w niego szatan - jak mówi Pismo Święte!

I dlaczego nikt też o tym nie myśli:

Jeśli nie było sakramentu spowiedzi św., bo była fałszywa...
Jeśli nie było sakramentu Komunii św., bo była bluźnierczo przyjęta (w grzechach śmiertelnych)...
CZY SAKRAMENT ŚLUBU JEST WAŻNY?

poniedziałek, 13 lipca 2026

Co łączy film "Nie patrz w górę" z Księgą Prawdy?


Co łączy film "Nie patrz w górę" z Księgą Prawdy? W najmniejszym stopniu wątek zbliżającej się do Ziemi komety.

To, co przedstawia ta... "czarna komedia", jest tym co spotyka Słowo Boże podane przez Trójcę Świętą i Matkę Zbawienia w Księdze Prawdy. Chodzi o IGNORANCJĘ władz i mediów na szokujące informacje o najważniejszych w dziejach ludzkości wydarzeniach. Zbliża się koniec, czas stanąć przed Bogiem - ale ZDEBILAŁY świat woli zajmować się głupotami: wyuzdaniem, celebrytami, polityką, sportem, pieniędzmi, jedzeniem, modą, muzyką, zabawą. W filmie liczą się tylko lajki, oglądalność i wygrane wybory. Tu natomiast jest coś więcej niż film: TU CHRYSTUS PRZEMAWIA!

FRUSTRACJA - to uczucie bezradności. Takie uczucie mają w "Nie patrz w górę" naukowcy, którzy odkryli niszczycielskie ciało niebieskie. I takie uczucie mają apostołowie Księgi Prawdy - Słowa Bożego, a jakże - ZAPOWIEDZIANEGO już kilka tysięcy lat temu, o czym czytamy w biblijnej Księdze Daniela. Za IGNOROWANIE a nawet wręcz za KRYTYKĘ, walkę z Księgą Prawdy, czyli z Barankiem który ją odpieczętował, najbardziej odpowiedzą uczeni w Piśmie - i to z każdej ze stron jeśli chodzi o ostatnie konflikty katolików. Zamiast rozpoznać CZAS i przestrzegać owieczki, oni tępią tych, którzy głoszą PRAWDĘ. Obojętne czy są z bergogliańskiej sekty modernistów, czy z Tradycji. Ich wszystkich interesuje tylko ich... no właśnie: INTERES.

BIADA!!

Wielu oglądało już "Nie patrz w górę". Komu się wtedy podobał, polecam obejrzeć znowu. Komu się nie podobał - prawdopodobnie dlatego, że nie zrozumiał przesłania. Może mój wpis pomoże, więc zachęcam do przełamania się i podejścia do seansu raz jeszcze. W skupieniu. Bo to śmiech przez łzy. I teraz jak oglądam go znowu i znowu przeżywam... stwierdzam odważnie, że w mojej opinii "Nie patrz w górę" jest najlepszym filmem dekady. To taki długi, ruchomy mem - bo tylko satyrą i sarkazmem najczęściej można już tylko przemówić w zdebilizowanym, POGAŃSKIM świecie....