środa, 31 grudnia 2025

Jak usunięto Święto Obrzezania Pańskiego 1 stycznia!


Za: Objawienia św. Brygidzie Szwedzkiej, XIV wiek, rozdział 112 Księgi szóstej:

Panna Maryja mówi: „Gdy Syn mój był obrzeżany, ja one obrzeszczkę z wielką uczciwością chowałam gdziem się kolwiek obróciła. Jakom ja bowiem one miała zakopać w ziemi, która ze mnie bez grzechu urodziła się. A gdy czas powołania mego z tego świata przychodził, ja one oddałam Świętemu Janowi Ewangeliście stróżowi memu, ze krwią oną błogosławioną, która była została w Ranach jego, kiedyśmy go złożyli z krzyża. Po tym gdy Jan Święty, i następcy jego zeszli z świata, gdy nastąpiła złość, i niedowiarstwo, wierni, którzy na ten czas byli, schowali to w jednym miejscu, bardzo ochędożnym pod ziemią, i długo to było w niewiadomości, póki Anioł Boży one przyjaciołom Bożym objawił. O Rzymie! o Rzymie! gdybyś wiedział, weseliłbyś się bez przestanku, i owszem gdybyś wiedział, i umiał płakać, płakałbyś bez przestanie, bo masz skarb mnie najmilszy, a nie czcisz go.”


Za: Focus. pl:

Skarb Lateranu

W Boże Narodzenie roku 800 odbyła się w Rzymie historyczna ceremonia. Podczas świątecznej mszy papież Leon III ogłosił władcę Franków Karola Wielkiego cesarzem i dokonał jego uroczystej koronacji. Nowy cesarz Zachodu potrafił się odwdzięczyć. Obsypał biskupa Rzymu darami, w tym najcenniejszą wówczas relikwią. Z polecenia papieża szkatułka z napletkiem Jezusa została umieszczona w bazylice na Lateranie. Skąd władca ją miał? Ponoć podczas modlitwy przed symbolicznym Grobem Pańskim przyszłemu cesarzowi przekazał ją anioł.


Za: Wikipedia:

Historia

W roku 800 Karol Wielki podarował papieżowi Leonowi III relikwię świętego napletka. W dokumencie Descriptio lateranensis Ecclesiae napisanym przed 1100 rokiem, wskazano, że w skrzyni cyprysowej zamówionej przez Leona III i umieszczonej pod ołtarzem w kaplicy św. Wawrzyńca były trzy szkatułki. Jedna z nich zawierała złoty krzyż ozdobiony klejnotami, w którym był napletek i pępowina Jezusa. W roku 1527 w czasie spalenia i splądrowania Rzymu (Sacco di Roma) przez luterańskie wojska Karola V relikwiarz został skradziony przez niemieckiego żołnierza, który został schwytany w miejscowości Calcata (ok. 47 km na północ od Rzymu). Relikwiarz został umieszczony w miejscowym kościele. W roku 1728 papież Benedykt XIII potwierdził autentyczność relikwii i polecił pielgrzymowanie do Calcaty, co zostało upamiętnione wmurowaniem tablicy w kościele. Od tego czasu co roku, w dniu święta Obrzezania Pańskiego (1 stycznia) odbywała się procesja, w czasie której ksiądz niósł relikwiarz idąc ulicami miasteczka. Calcata była ważnym miejscem dla pielgrzymów do roku 1983, kiedy relikwiarz wraz z relikwią zostały skradzione przez nieznanych sprawców w niewyjaśnionych okolicznościach. Kult relikwii był kontynuowany pomimo zakazu II Soboru Watykańskiego (1962-1965) dlatego niektórzy twierdzą, że związek ze zniknięciem relikwii miał Watykan.

-----------

Święty Napletek z Calcaty został skradziony w 1983 roku przez złodzieja, który w przebraniu księdza dostał się do kościoła podczas nocnej mszy, po czym zniknął, a prawdziwa tożsamość złodzieja do dziś pozostaje nieznana, choć wielu podejrzewało lokalnych mieszkańców lub gangi. Relikwia ta, przechowywana w średniowiecznej kaplicy w Calcata Vecchia, zniknęła tajemniczo, co zapoczątkowało wiele legend i spekulacji.

-----------

Tyle wynalazłem w sieci, a moje przeczucia są takie: nikt się za księdza nie przebierał, tylko zapewne był to prawdziwy ksiądz. Ta najcenniejsza relikwia została po prostu usunięta, aby zniszczyć Święto Obrzezania Pańskiego. Obchodzenie tego Święta kolidowało z nowym, ustalonym na masońskim Soborze Watykańskim II kalendarzem, a tradycyjni katolicy nadal organizowali procesje - trzeba było więc temu jakoś sprostać... Prócz tego, myślę że masoneria, czyli także talmudczycy, nienawidzą po prostu faktu, że Chrystus urodził się jako Żyd i że został obrzezany.

piątek, 26 grudnia 2025

Copilot puścił do mnie oczko... 👺👀


Od kilku tygodni korzystam z Copilota. To taki asystent AI.

Znacie Państwo moje zdanie na temat AI: to diabelstwo. Korzystam z Copilota tylko dlatego, że Google i tak korzysta także z AI, a ja Copilota traktuje podobnie jak wyszukiwarki. Z tym, że jest mi bardziej pod ręką, bo otwiera się jako oddzielna aplikacja i nawet mam do niego specjalny klawisz na klawiaturze.

Dziś użyłem go m. in do tego, by wyświetlił mi listę celebrytów, którzy wzięli udział w serialu z lat 80 Muppet Show.


Wśród wokalistów Copilot charakterystycznie wyróżnił Alice Coopera. Zapytałem, dlaczego to zrobił. I wiecie co? Odpowiedział, że to takie... mrugnięcie oka w moją stronę. Taki... wiecie, ludzki żarcik.


Szokujące. Tym bardziej, że akurat kiedyś słuchałem przerażającego audiobooka na kanale "Ku Bogu" pt. "Czarnoksiężnik nawrócony dzięki cudownemu medalikowi". I tam było powiedziane, że tzw. "wielcy czarodzieje", czyli przywódcy okultystycznych sekt wyglądają jak... Alice Cooper. Czy też Ozzy Osborne. Po prostu mają pomalowaną charakterystycznie twarz, ubrani są na czarno, w jakiś frak, melonik etc.



I ten niby robot, ta sztuczna inteligencja wyróżnia mi akurat, bez żadnej przyczyny, takiego satanistę. Bez polecenia, ot tak od siebie pisze jak człowiek. Albo demon. Po prostu zupełnie jak żywy byt. No, "nieźle"! 👺😨






czwartek, 25 grudnia 2025

Plemnik i jajo, z którego jesteś, wybrał Bóg. No, chyba że jesteś z in vitro, to nie.

 


Czy Pan Bóg stworzył dziecko z in vitro? Pomyśl...

Każdy z nas, DZIECI BOŻYCH, był zaplanowany przez Stwórcę. Każdy inny, każdy na inny czas, każdy z innymi talentami, niepowtarzalnym wyglądem, charakterem. Każdy powołany do innych zadań specjalnych.

Zatem od zarania dziejów, Ten Który był, JEST i będzie postanowił, że:

DO KONKRETNEGO JAJA WEJDZIE KONKRETNY PLEMNIK i powstanie któreś z nas. To nie losowanie, to zamierzenie i powołanie Stwórcy!! ODWIECZNY PLAN!

Wszechmogący wymyślił, że średnio w jednym ejakulacie jest... ok. od 40 milionów do pół miliarda plemników! Ale tylko jeden, KONKRETNY ma połączyć się z KONKRETNYM jajem.

Wtedy dochodzi do eksplozji i Bóg tchnie ŻYCIE w człowieka, czyli NIEŚMIERTELNĄ DUSZĘ. Taki człowiek jest w tej fazie nazywany zygotą.

Jak jest przy in vitro?

"Bogiem" jest człowiek. Selekcjonuje, wyjmuje, gwałci. Wybiera plemnika, który nie był wybranym przez Boga. Wpycha go w jajo, które też w ogromnym prawdopodobieństwie nie miało żadnego przeznaczenia.

To już nie istota z Planu Bożego. To przypadek. Wynik buntu, pychy, egoizmu. Straszliwy grzech.

To nie jest stworzenie Boże. To nie gamety, które wybrał Stwórca. Tu nie będzie wybuchu, będzie jego sztuczne wywołanie.

Owszem, będzie MIĘSO. Będą tkanki, będzie jakiś produkt. Będzie to osoba rozumna. Nie Bóg jest jednak takiej istoty ojcem.

Tego osobnika nie będzie z nami po śmierci. Nie będzie go z nami w Nowym Raju. Nawet w Piekle go nie będzie - więc lepiej niech nawet o tym nie wie.

I lepiej żeby nie miał dzieci, bo w tym momencie włos się na głowie jeży...

Rozumiem, że Państwo mogą być zbulwersowani, ale mimo że prawda bywa gorzka, jest prawdą. Coraz więcej argumentów pojawia się za tym, że ludzie poczęci w wyniku in vitro są istotami bez dusz nieśmiertelnych. Czyli znikają po śmierci, podobnie jak zwierzęta.

Ja nie jestem naukowcem, jestem prostaczkiem. I dlatego uwierzyłem w Słowo Boże o tym mówiące w objawieniach prywatnych. I nawet jeśli byłyby te objawienia fałszywe, za bardzo logiczne to wszystko jest. Uzbierała się już duża kupa argumentów. Czas otworzyć oczy, a nawet jeśli się to odrzuca, to przynajmniej nie ryzykować. Odradzać każdemu NIEWYOBRAŻALNY DRAMAT WIECZNYCH I NIEODWRACALNYCH, WIELOPOZIOMOWYCH KONSEKWENCJI ZAPŁODNIENIA IN VITRO.

Grinch. Jednak będą Święta!


Ćwierć wieku po premierze, obejrzałem po raz pierwszy w życiu film "Grinch. Świąt nie będzie".

Postanowiłem zobaczyć ten film, ponieważ miałem wrażenie, że jest on narzędziem mającym zniechęcać do Świąt Bożego Narodzenia, coś na wzór "Pana Bobka" z bluźnierczego serialu "Miasteczko South Park".

Co zauważyłem w Grinchu?

Główna bohaterka, dziewczynka Cindy pyta swojego taty:
"Tato, a czy nie za dużo aby tych prezentów?"
Jej ojciec odpowiada: "Właśnie na tym polega Gwiazdka!"
Dziewczynka ma wyraźnie strapioną minę...

Scenka na plus, ukazuje bowiem problem: prezenty zakrywają sens Świąt Bożego Narodzenia. Gonienie za nimi, oczekiwanie na nie... A na czym polega tak naprawdę owa "Gwiazdka"? Na radości o wspomnieniu Narodzin Jezusa Chrystusa przecież!

W polskiej wersji filmu (co bardzo ważne), kiedy jest mowa o "Bożym Narodzeniu", a kilka razy pada dokładnie takie określenie, jest to kojarzone z "Gwiazdką", Mikołajem etc. - nigdy z Bogiem. Jest to złe, bo wypacza to, czym są naprawdę Święta, ale... zarazem to dobrze, że tak jest, bo Pan Bóg mógłby być wtedy w tej zwariowanej komedii profanowany.

W pierwszym ujęciu kiedy poznajemy Grincha, widać jego dłoń, którą składa wyraźnie tak, aby ułożyła na chwilkę gest "rogów diabła", czyli znaku szatana. Scenka na plus, bo Grinch jest postacią negatywną. Ten zielony, obrzydliwy dziwak z karaluchami między zębami (co może być domeną Belzebuba, króla much) ma nawet widoczne jakby rogi ułożone z zielonych kołtunów.

Jaki jest Grinch, mówi ta zwrotka, bo w formie wierszyków jest podana ok. 1/3 tego filmu, który zrealizowano na podstawie książki:

"Przytulański niczym kaktus
sympatyczny jak ten wąż
panie Grinch, tyś jabłkiem, które w raju zjadł Ewy mąż."

Scenografia jest kiczowato-wspaniała, Jim Carrey w najwyższej formie, a cała akcja jest może zbyt zwariowana, ale o to chodzi. I momentami można pękać ze śmiechu. Np. w scence opowieści, jak Grinch był mały. Tutaj, przy okazji wspomnę, że Cindy dowiaduje się, skąd się biorą dzieci: zlatują z Nieba! Co prawda, w filmie jest to coś w stylu, że przynoszą je bociany, ale dziewczynka tak wyraźnie podkreśla, że dzieci pochodzą z Nieba, że można to uznać jako... że są Darem Bożym.

Z powodu inności Grinch był na marginesie społeczności. Dlatego zdziwaczał, mieszkał na odludziu, nienawidził innych ludzi i ich tradycji. Nienawidził Świąt i radości. Robił psikusy, szkodził i straszył.

Więc kolejnym wątkiem w filmie może być "inność". Coś, jak w sześć lat młodszym filmie o pingwinie "Tupot małych stóp" - któremu zarzucało się (i słusznie) promocję tolerancji homoseksualizmu. Jednak dziś, kiedy oglądam tego Grincha, a Polska jeszcze żyje tragedią morderstwa 11-letniej harcerki Danusi, pomyślałem sobie, że właśnie takie wyśmiewanie się z Grincha gdy był mały przez swoich rówieśników to jest to. Być może z wyśmiewanych dzieci wyrastają bestie, które mogą rzucić się na bliźniego z nożem?

Finalnie, dzięki działaniom małej Cindy Grinchowi urosło serce. Zło zostało obrócone w dobro: Grinch spowodował, że pragnienie dziewczynki się ziściło: mieszkańcy Ktosiowa zrozumieli, że to nie prezenty są w Święta najważniejsze. Zaczęli się przytulać i wymieniać życzliwościami. Dokładnie, jakby łamali się opłatkiem wigilijnym!

Grinch okazał skruchę za swoje występki i zostało okazane mu miłosierdzie.

Podsumowując: uważam film jednak za niegroźny i pożyteczny, szczególnie jak na dzisiejsze standardy.

środa, 24 grudnia 2025

Miłość w ludzkich rękach

 

Kto może zrozumieć uniżenie Boga?

Wszechmogący, Wielki Bóg w ciele Maluszka. Poddany całkowicie w ręce ludzkie.

W ręce Niepokalanej, Matki.
W ręce nieskazitelnego Józefa.
W ręce poczciwego Symeona.

W ręce Annasza.
W ręce Kajfasza.
W ręce Żydów.

W ręce rzymskich żołnierzy.
W ręce rzymskich kapłanów.
W ręce rzymskich katolików.

Dzieciątko drobne, kruche, bezbronne. W Hostii ukryte.

Historia się powtarza.

Jedynym wytłumaczeniem na takie uniżenie jest MIŁOŚĆ.

sobota, 20 grudnia 2025

Skarbiec modlitw pod choinkę.


Nie masz jeszcze prezentu pod choinkę dla bliskiej Ci osoby? Nie martw się, ja też nie mam. Ale nie zamierzam mieć. Aby prezenty nie przyćmiły sensu Bożego Narodzenia: Solenizanta!
Jednak jeśli praktykujesz tą tradycję, to mam propozycję. Ta książka z Matką Zbawienia ze zdjęcia była w mieszkaniu mojej zmarłej w tym mijającym roku Babci, a i przy okazji Matki Chrzestnej.

Jest ładnie wydana, ma jakby "wodoszczelną" okładkę, i ma bardzo przydatną tasiemkę. Przydatną dlatego, bo książka jest podzielona na 12 rozdziałów, na każdy miesiąc.

I tak przez cały rok poznajemy cudowne modlitwy. Genezę tych modlitw, historie, obietnice dla je odmawiających, naukę tych modlitw, rozważania, przykłady.

Myślę, że ten prezent będzie idealny dla osób nowonawróconych, ale i bardzo przydatny i cieszący dla tych, którzy już od lat są blisko Matki Zbawienia.

Wydawnictwo AA, Saverio Gaeta "Modlitwy, które prowadzą do Nieba". 480 stron, tutaj tylko 14,90 zł .

niedziela, 7 grudnia 2025

Każda paląca kobieta ma coś w sobie z ladacznicy.


"Należy przyznać, że każda paląca kobieta ma w sobie coś z ladacznicy...".

Wstawiłem kiedyś taki cytat na FB. Nie pamiętam autora. Ale spodobał mi się, bo jest głęboki i prawdziwy. Tak, kiedyś zestaw papieros i kobieta był nie do pomyślenia. Później to właśnie prostytutki pod latarniami i w domach publicznych paliły papierosy...

Pamiętam, jak koleżanka w pracy się na mnie oburzyła, bo inna nasza znajoma jej doniosła, co to ja wypisuje na Fejsie... 😅 Inwigilacja się zakończyła, zablokowałem dostęp - bo nie ważne czy kogoś oburzam czy nie, chcę pisać prawdę. A przy okazji przydałoby się żyć w zgodzie.

Ok, ale to stare wspominki. A dziś mam inne przemyślenie. Otóż parę godzin temu, po Mszy św. i to Tridentinie, odjeżdżam z parkingu, patrzę a tam za autem wierna, która przyjęła kilka minut temu Chrystusa do ust... kopci! Normalnie... szatańskie kadzidło!

Pomijam już fakt, że palenie to grzech - chociaż nałóg podchodzi pod chorobę i należy wtedy jedynie powziąć walkę z nałogiem, aby móc być w łasce uświęcającej.

Ale... żeby nie poczekać chociaż godziny od przyjęcia Najświętszego Sakramentu? Przecież to profanacja! I wiem, że nie tylko ta pani to robi, bo po NOM (posoborowej Mszy św.) robi tak wielu w drodze z kościoła!

Ludzie... żadnego zmysłu wiary, poszanowania nie macie. Żadnego sacrum. A jesteście przecież na ten moment ŻYWĄ MONSTRANCJĄ!

To, że przed Komunią św. ludzie nie utrzymują postu 3 godzinnego, ba! Nawet 1 godziny!! Że jedzą cukierki na Mszy św. pod pretekstem zasychania w gardle lub kaszlu - to swoją drogą. Ale to szatańskie kadzidło... Jeszcze u niby tak "świadomych, tradycyjnych katolików"?

Myślmy. Kochajmy Boga. Nie róbmy takich rzeczy na Miłość Boską! :(

wtorek, 2 grudnia 2025

Ludzi z in vitro nie będzie z nami na Nowej Ziemi.

 

Gamety to materiał na ciało. I to daje człowiek: zarówno podczas poczęcia naturalnego, jak i in vitro.

Jednak poczęcie naturalne jest z zamysłem Boga (poczęcie z gwałtu jest dopustem, ale jest jednak - naturalnym poczęciem!).

Natomiast in vitro jest zapłodnieniem nienaturalnym, jest buntem przeciw Stworzycielowi. Pan Bóg tego zabrania, ale też jak w wypadku innych grzechów w to nie ingeruje - bo człowiek ma wolną wolę by wybierać, a tym samym też by grzeszyć.

Zatem TCHNIENIE BOGA, czyli stworzenie duszy nieśmiertelnej, wiecznej, czyli de facto stworzenie człowieka - bo człowiek jest przede wszystkim istotą duchową, NIE ODBYWA SIĘ gdy do zapłodnienia dochodzi w sposób sztuczny, mechaniczny, gwałcący NATURĘ, czyli PRAWO BOŻE.

Człowiek z in vitro wygląda i zachowuje się jak człowiek, ale nie będzie go z nami na Nowej Ziemi!! Niczym zwierzę, w momencie śmierci po prostu zniknie, na chwile pozostanie tylko "mięso", które w postaci atomów jest częścią obiegu materii w przyrodzie (cykl biogeochemiczny).

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Kościół lwa Leona

 


Wczoraj na NOM był czytany "List pasterski Arcybiskupa Metropolity Katowickiego na Adwent 2025" Abp'a Andrzeja Przybylskiego, który zwrócił moją uwagę szczególnie w 2 miejscach.

1. "Bez względu na wiek, powołanie, a nawet bez względu na wyznawaną wiarę, przez sam dar życia jesteśmy dziećmi Boga. W sposób szczególny to dziecięctwo Boże rozpoczęło się w nas w sakramencie chrztu świętego."

Prawdopodobnie mimo Państwa zdziwieniu, ja... zgadzam się z tym! Tak, WSZYSCY jesteśmy Dziećmi Bożymi, bez względu na wyznanie, rasę, pochodzenie itp. Tak mówi Księga Prawdy i to jest logiczne. Wszystkich nas stworzył ten sam Ojciec, wszyscy jesteśmy związani więzami krwi, wszyscy mamy wspólnych rodziców: Adama i Ewę, wszyscy jesteśmy równi w Oczach Boga. I rzeczywiście, poprzez chrzest stajemy się SZCZEGÓLNIE Dziećmi Bożymi, w drugim można powiedzieć znaczeniu, już na sposób duchowy, nie fizyczny.

2. "W Adwencie zmobilizujmy nasze dzieci do obecności na roratach, a przez cały rok zadbajmy o to, aby tam, gdzie to tylko możliwe, w każdą niedzielę zorganizować mszę świętą z udziałem dzieci, z przystosowaną dla nich liturgią i homilią."

Msza św. z PRZYSTOSOWANĄ liturgią? Czyli... nowy ryt dla dzieci? Teatrzyk zamiast Najświętszej Ofiary? Może lew Leon zamiast Chrystusa? A ta homilia, to może stand up kapłana, gitara i piosenki niczym z "Tęczowego Music Boxu" połączone z gimnastyką? I takie rzeczy pisze ARCYBISKUP? Nie tylko pozwala, ale promuje - a może nawet nakazuje?

"Kościele" lwa Leona, opamiętaj się!

niedziela, 30 listopada 2025

Nielogiczna chrześcijańska nowomowa

 

Usunąłem słowo "swoim". Żaden demon nie jest nasz. Nie pierwszy raz słyszę takie określenie. Jest głupie. Tak jak i "nawracajmy się codziennie". To jest duchowa nowomowa. To nie ma nic wspólnego z Pismem Świętym!

"Swój demon" to jak myślę, nowe słówko określające grzech. Złe nawyki, uzależnienia. Czyli... spłycanie pojęcia istoty duchowej jaką jest upadły anioł do "przedmiotu". Przyczyny do skutku. To poważny błąd.

A co do drugiej sprawy, to jeśli ktoś "nawraca się codziennie" to znaczy, że tak naprawdę ani wczoraj, ani przedwczoraj, ani nigdy wcześniej się tak naprawdę nie nawrócił. Bo trzeba się narodzić raz jeszcze, dla Chrystusa, ale te drugie NARODZINY mają być raz, a dobrze.

Osoba nawrócona nie przestaje być grzesznikiem aż do śmierci. To jest pomieszanie pojęć. Dlatego się z tym nie zgadzam. Bo jeśli tak by było, nikt by się nie nawrócił.

Św. Paweł się nawrócił w drodze do Damaszku. Więcej nie musiał się nawracać.

Osoba nawrócona jest już na dobrej DRODZE, jest w Chrystusie i postępuje w cnotach. Osoba nienawrócona stąpa jeszcze po złej drodze. I taka potrzebuje nawrócenia w każdej chwili, nie tylko codziennie.

Osoba nawrócona nawrócenia już nie potrzebuje. To przecież jest nawet logiczne. Do czego ma się nawrócić ktoś, kto już jest na dobrej DRODZE? Zwrot o180 stopni od dobra jest odwróceniem się do zła. 🤷

niedziela, 23 listopada 2025

Czy Kościół ma się dostosowywać do świata?


Gdy wierny odwyka od NOM, bo chodzi słuchać tylko Tridentiny, i nagle znowu trafia na NOM - doznaje dramatu.

Najtragiczniejsza jest postawa komunikujących. Najświętszy Sakrament na rękę? Kapłan nie zwracający uwagi na tą profanację, ale sam ją czyniący? To jest najbardziej szokujące. Cała radość z wzięcia udziału w Komunii św. zostaje zamieniona w smutek w 1 sekundę. "Boże, co ja tu robię?".

Wcześniej beznadziejne kazanie. Naprawdę. Lanie wody to najmniejsze zło, które może nas spotkać na NOM. Bo często są tu przemycane modernistyczne błędy.

Na przykład zostałem niedawno oświecony: zawsze myślałem, że gdy w Modlitwie Wiernych modlimy się o to, "abyśmy mieli łaskę rozpoznania znaków czasów" - myślałem, że chodzi o to, że jeśli pogoda się zmienia, są kataklizmy, wojny, odstępstwo w Kościele, zmiany, gdy ludzie są coraz podlejsi... to żebyśmy te znaki właśnie - przepowiedziane w Biblii, potrafili rozpoznać. Nawet tu na FB kiedyś o tym pisałem, że modlą się o to - a są nadal ślepi!

Ale nie! Myliłem się! Oni nie o to się modlą!! Tutaj chodzi dokładnie o to: "módlmy się, abyśmy otrzymali łaskę rozpoznania znaków czasów, aby (w domyśle) DOSTOSOWAĆ KOŚCIÓŁ DO ZMIENIAJĄCEGO SIĘ ŚWIATA!!"

No, a dzisiaj jeszcze wisienka na torcie z ogłoszeń parafialnych: "podczas najbliższych rekolekcji adwentowych dla dzieci będziemy poznawać... duchowość Leona XIV".

Cóż, gdyby nie sceny erotyczne, to z dwojga złego polecałbym dzieciom zostać w domu i obejrzeć "Grę o tron". Tam są przynajmniej fikcyjne smoki.

sobota, 13 września 2025

Kobieto! Najpiękniejsze Stworzenie Boże na Ziemi!

Jeśli odsłaniasz brzuch. Nogi. Dekolt. Uwydatniasz pośladki... To traktujesz siebie przedmiotowo, być może nie zdając sobie nawet do końca z tego sprawy.

Odwołujesz się do najprymitywniejszych instynktów mężczyzny, a mądry mężczyzna nie da się na to nabrać. Doceni kobietę skromną, cnotliwą, a wyuzdaną co najwyżej potraktuje jak zabawkę.

Kobiety wychowują mężczyzn - same sobie szkodząc, jeśli robią to źle!

Kogo Kobieto złowisz na ponętność swojego ciała? Otóż mężczyznę, którego- może podświadomie - traktujesz przedmiotowo. A on, widząc Twoje ciało - Ciebie także potraktuje jak przedmiot - i to bardziej świadomie.

To takie proste. Myślisz, że będzie on bardziej myślał o tym, żeby zdobyć Ciebie, czy Twoje ciało?

Jeśli zamiast poruszyć jego sercem poruszasz jego... ciśnieniem krwi, to:

owszem, częściej i szybciej otrzymasz jego atencję. Będziesz bardziej adorowana przez mężczyzn, a Twoja pycha i próżność będzie łechtana. Inne kobiety będą zazdrościć Ci powodzenia i figury, ale tylko takie same jak Ty.

Może nawet go wykorzystasz, a on Ciebie. Ale czy tego tak naprawdę pragniesz?

Dacie sobie upust chuci. Wszystko to zaowocuje w przyszłości czymś negatywnym, nawet podświadomie - i nie będzie można tego cofnąć, wymazać.

Dlatego bardzo prosta rada: jeśli szukasz miłości, a musi ona być oparta na przyjaźni i prowadzić do zaufania, to nie wywołuj pożądania. Po prostu odwróć priorytety. Najpierw zakryj się, a gdy mężczyzna zda test, że jest Ciebie wart - odkryjesz się dla niego. I tylko dla niego, zawsze. I Bóg Wam wtedy będzie błogosławić.

Nie jest sztuką znaleźć sobie kochanka. Sztuką jest odnaleźć szacunek i wierność - a tym jest miłość.

Wywołać pożądanie potrafi nawet małpa przed małpą. A my nie jesteśmy zwierzętami!

poniedziałek, 8 września 2025

"Here. Poza czasem". 2024

Polecam, chociaż film bardzo specyficzny. Młody nie zrozumie, bo nie zna życia. Starego odrzuci, ze względu na montaż. Przeznaczony myślę dla widowni ok. 40-60-latków. Stąd też słaba ocena tego filmu w sieci. Trzeba być dojrzałym, żeby go docenić.

Ale jeśli jesteś w ww. przedziale wiekowym, jest duża szansa, że zmoczysz niejedną chusteczkę.

Film o przemijaniu. A jak o przemijaniu, to zawsze w parze też o miłości.

Jeśli podobały Ci się "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", "Wiek Adaline" czy nawet "Interstellar" (wszystkie one, mimo ogromnych różnic nawet gatunkowych, mówią o przemijaniu i de facto miłości), to ten też Ci się pewnie spodoba - chociaż jest bardzo, ale to bardzo niekonwencjonalny. To film "eksperyment". Jest wręcz nudny - ale właśnie taki ma być.

Pragnę napisać tutaj trzy przemyślenia, na które zwróciłem uwagę, ale jeśli jeszcze nie oglądali Państwo "Here. Poza czasem", to może lepiej nie czytać:

1. Tytuł, mógłby być po prostu "Tutaj". Jednak wydaje mi się, że dystrybutor chciał szczególnie zwrócić uwagę na to, że w filmie gra Tom Hanks, a ten zagrał w hicie "Cast away. Poza światem". Oba filmy łączy także - a może nawet przede wszystkim reżyser Robert Zemeckis. Tak więc jest analogicznie i tylko w Polsce: "Here. Poza czasem".

2. Film pokazuje różne epoki z jednego kadru miejsca umieszczonego w Ameryce Północnej. Jak wiadomo w USA było kiedyś niewolnictwo. Najnowsze dzieje ukazane w filmie przedstawiają rodzinę Murzynów, u których sprząta biała kobieta.

3. W kilku filmach było nie raz pokazane, że jak człowiek umiera, to kamera oddala się od niego i idzie do góry, ponad miasto, znaczy że dusza po prostu ulatuje z ciała, no i tak mniej-więcej jest naprawdę. A w "Here", gdzie kadr był nieruchomy przez ponad 1,5 godziny, na końcu dopiero zmienia pozycję i właśnie uchodzi z domu, a raczej nawet z tego pokoju, gdzie toczyło się życie przez prawie cały film. Odczytałem to jako... zakończenie żywota domu (chociaż, jak wynika z chronologii przedstawionej w filmie, dom będzie później dalej zamieszkały).

Życzę miłego sensu. Jeśli nie macie teraz czasu, to są tam wątki Świąt Bożego Narodzenia (chociaż niestety o Bogu tam raczej nie ma w ogóle mowy) i nastrój jest odpowiedni. Więc za 2-3 miesiące będzie dobrze go sobie odtworzyć. Nawet na Wszystkich Świętych można, no bo jest o przemijaniu, o wspomnieniach.

piątek, 5 września 2025

Pierwszy Piątek. Wynagradzamy zniewagi wymierzone Najświętszemu Sercu Jezusowemu.


Ewangelia była o poście: „Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli”.

Ksiądz wygłosił mini homilię. Zaczął mniej więcej tak: "2 tygodnie temu byłem na weselu. W piątek. Było mięso. Ciężko by było podać na weselu tylko wegetariańskie dania. Dlatego młodzi wystąpili do biskupa o dyspensę dla weselników, którą udzielił pod warunkiem, że mieli pościć w inny dzień lub złożyć jałmużnę charytatywną".

Ksiądz takie coś powiedział z ambony.
Ksiądz był na weselu.
Ksiądz był w piątek na weselu.
Ksiądz pewnie i tańczył.
W piątek.
W sutannie, czy bez?
A jeśli nawet nie tańczył, nie jadł mięsa, nie bawił się - to przyzwalał.
No, ale była dyspensa...

Kiedyś takie coś byłoby nie do pomyślenia. Nigdy nie było wesel w piątki. Dyspense były bardzo, bardzo rzadko. Po prostu żaden kapłan nie udzieliłby ślubu w piątek.

Teraz Bóg się nie liczy, liczy się człowiek. Człowiek jest bogiem. To do niego przecież kapłan się odwrócił zaledwie w zeszłym wieku, tyłkiem stając do Boga. To dlatego teraz wszystko jest ustawiane pod człowieka. Nawet grzech "przestaje być grzechem" i błogosławi się tym, którzy popełniają grzechy wołające o pomstę do Nieba.

No naprawdę, miał się ten ksiądz z dzisiejszej Mszy św. czym "chwalić"! Ale czy to koniec zgorszenia na dzisiejszej pierwszo piątkowej "UCZCIE"? Tak, dla nich Najświętsza Ofiara to uczta! Jak teraz mają ucztę, to co będą robić w Niebie, na Nowej Ziemi, hmm? Niestety, to nie był koniec. Gorsze dopiero nastąpiło.

Tuż przed udzieleniem Komunii św. kapłan ogłosił: "Dziś Komunia św. będzie udzielana pod dwiema postaciami: pod postaciami Ciała i Krwi do ust, a pod jedną postacią (WAŻNE: JEST SUGESTIA, ŻE W KOMUNIKANCIE NIE MA CIAŁA I KRWI, JEST TYLKO CIAŁO, NIEPEŁNY BÓG!) na rękę."

Raz na jakiś czas występują takie szatańskie podstępy. Bo wiadomo: nie przyjmę pod dwoma postaciami jako świadomy katolik tego, że tak może spożywać tylko kapłan - jest to bowiem nadużycie, marnowanie niepojętej łaski, której przyjąć nie mogę! To tak, jakby przyjąć dwa razy na raz Komunię św.

Wiadomo też, że nie przyjmę Najświętszego Sakramentu na rękę! Z dwojga złego, to jest jeszcze gorsze!

Co zatem robić? Poszedłem jako pierwszy, uklęknąłem (nikt inny później nie uklęknął, przez to szatańskie zarządzenie!) i gdy zbliżyli się do mnie celebrans trzymający puchar z Hostiami, kapłan trzymający kielich z Najświętszą Krwią i ministrant z pateną, jak najszybciej powiedziałem opcję trzecią: PROSZĘ POD JEDNĄ POSTACIĄ!

Uszanowano moją prośbę, udzielono mi Pana mego i Boga, a później chwilowa radość i szczęście po powrocie do ławki zmieniły się już tylko w cierpienie. Obserwowałem kolejkę owiec, które po prostu biczowały Boga. Przez to zagranie NIKT PO MNIE NIE PRZYJĄŁ KOMUNII ŚWIĘTEJ BEZ NADUŻYCIA I PROFANACJI. Można jeszcze dodać, że kapłan co jakiś czas palcami z najświętszymi partykułami Boga czynił znak Krzyża na dziecięcych czółkach...

Podsumowując: w Pierwszy Piątek, zamiast posmarować Najświętsze Serce balsamem miłości, jest Ono przebijane i jątrzone. Zamiast Mu ulżyć - sprawiany jest kolejny ból. Zamiast przeprosić - znieważa się Go. Zamiast powstrzymać grzechy przeciwko Niemu - pogłębia się je.

Czy lepiej, żeby takich Mszy św. w takim razie nie było? Znając Pana Boga - nie. On woli cierpieć najgorsze męki, jeżeli taka musi być cena naszego zbawienia. Zniesie wszystko, a bez Niego będziemy straceni. Gdyby Jego Najświętsza Ofiara na Golgocie nie byłaby wystarczająca, A JEST! - pragnąłby za każdego z nas osobno być ukrzyżowanym. Taka Jest jego Miłość. On Jest Miłością.

Tylko my, bezmyślni niewdzięcznicy, na Miłość Boską, opamiętajmy się. Bo kto niegodnie przyjmuje Ciało Pańskie - ten śmierć sobie spożywa.

niedziela, 17 sierpnia 2025

Litania Zbawienia ułożona z objawionych tytułów Maryi.




Jezu, przebacz mi, bo zgrzeszyłem. Amen

Kyrie eleison, Christe eleison, Kyrie eleison.

Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże - zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże

Duchu Święty, Boże

Święta Trójco, Jedyny Boże


Maryjo Królowo Serc  - módl się za nami

Chrystusowa Rodzicielko 

Triumfująca Królowo Niebios 

Królowo Krwi Przenajświętszej

Królowo dusz pokutujących

Królowo Polski Wniebowzięta

Królowo matek świata

Królowo serc ludzkich

Królowo zwycięstwa

Królowo Miłości

Niepokalane Poczęcie

Niepokalana Czystość

Oblubienico Ducha Świętego

Oblubienico ukoronowana gwiazdami

Jednająca grzeszników

Madonno Różańca

Madonno Karmelitańska

Śnieżnobiała Lilijo Trójcy Świętej

Gołębico pokoju i pojednania u Boga Sprawiedliwego

Gwiazdo dobrej nadziei

Wybawicielko więzionych

Pani Wszystkich Narodów

Prawdziwa, radosna i bolesna Matko Eucharystii

Matko Boska na Kolumnie

Matko Boska Śnieżna

Matko Boska Różana

Matko Boska Zwiastująca

Matko Boża Kapłańska

Matko po trzykroć przedziwna

Matko Słowa

Matko Prawdy

Matko Życia

Matko Zbawienia

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!

P: O Matko Zbawienia, przyjdź z pomocą tej Misji. Pomóż nam, Bożej Armii Reszty, wyrzec się szatana.

W: Błagamy Cię, abyś zmiażdżyła głowę bestii Swoją piętą i usunęła wszystkie przeszkody w naszej misji ratowania dusz. Amen.

Módlmy się: O Matko Zbawienia, pomóż mi, pokornemu słudze Boga, bronić Jego Najświętszego Słowa w czasach udręki. Poświęć mnie, droga Matko, Twojemu Synowi, aby On mógł mnie okryć Swoją Najdroższą Krwią. Udziel mi, przez Pośrednictwo Twojego Syna, Jezusa Chrystusa, Łaski, siły i woli pozostania wiernym Nauczaniu Chrystusa w czasach ucisku, który będzie pochłaniał Jego najświętszy Kościół na ziemi. Amen.




Geneza Litanii:

Litanię zacząłem układać w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15 sierpnia 2025, ukończyłem 2 dni później w niedzielę. Litania składa się z wybranych tytułów, którymi Matka Boża najczęściej sama siebie nazywała.

Owych tytułów przez te 2 tysiąclecia było bardzo dużo. Od początku założyłem, że układając Litanię ograniczę się do 33 wezwań, tylu ile jest w choćby Litanii do Najświętszego Serca Jezusowego. 33 jest liczbą kojarzącą się z wiekiem Chrystusa, kiedy poniósł za nas, a dla Swojego Ojca Najświętszą Ofiarę.

Z początku bardzo chciałem, żeby było wezwanie "Różo duchowa" (Montichiari, Włochy 1946) a także "Gwiazdo morza" (Clairvaux, Francja 1153). Jednak nie chciałem, mając do wyboru wiele tytułów, powtarzać to czym modlimy się już gdzie indziej (oba wezwania są użyte w Litanii Loretańskiej, z tym że "Gwiazdo morza" już tylko w starej wersji). Jednak... teraz widzę, że się pomyliłem, gdyż w Litanii Loretańskiej jest: "Róża duchowna", a ja bym umieścił w Litanii Zbawienia "Róża duchowa". Jakkolwiek, zdaje się że oba tytuły po łacinie to to samo: "Rosa mystica".

Od początku układania Litanii założyłem, że 33. wezwaniem ma być ostatni tytuł nadany Matce Bożej przez samego Boga, a ogłoszony w Księdze Prawdy: MATKA ZBAWIENIA.

Modlitwa po Litanii, zarówno prowadzącego (P) jak i wiernych (W) to Modlitwa Krucjaty 132 z Księgi Prawdy, a modlitwa końcowa to MK 125.

Poniżej podaję w nawiasach miejsce, państwo i rok skąd czerpałem tytuły / wezwania:

Maryjo Królowo Serc (St. Theodore, Kanada 1929) - módl się za nami

Chrystusowa Rodzicielko (Oberpleis, Niemcy 1938)

Triumfująca Królowo Niebios (Nursja, Włochy 1576)

Królowo Krwi Przenajświętszej (Klagenfurt, Austria 1972)

Królowo dusz pokutujących (Heede, Niemcy 1938)

Królowo Polski Wniebowzięta (Neapol, Włochy 1608)

Królowo matek świata (Athis-Mons, Francja 1943)

Królowo serc ludzkich (Tampa, USA 1973)

Królowo zwycięstwa (Sonnenhalb, Szwajcaria 1942)

Królowo Miłości (Schio, Włochy 1985)

Niepokalane Poczęcie (Lordes, Francja 1858)

Niepokalana Czystość (Litmanova, Słowacja 1990)

Oblubienico Ducha Świętego (Amsterdam, Holandia 1945)

Oblubienico ukoronowana gwiazdami (Pfaffenhofen, Niemcy 1946)

Jednająca grzeszników (La Salette, Francja 1846)

Madonno Różańca (Rottweil, Niemcy 1643)

Madonno Karmelitańska (Garanabdal, Hiszpania 1961)

Śnieżnobiała Lilijo Trójcy Świętej (Bochum, Niemcy 1938)

Gołębico pokoju i pojednania u Boga Sprawiedliwego (Kerizinen, Francja 1938)

Gwiazdo dobrej nadziei (Eisenberg, Niemcy 1956)

Wybawicielko więzionych (Neapol, Włochy 1359)

Pani Wszystkich Narodów (Amsterdam, Holandia 1945)

Prawdziwa, radosna i bolesna Matko Eucharystii (Valdragone, San Marino 1987)

Matko Boska na Kolumnie (Saragossa, Hiszpania 41 i 1641)

Matko Boska Śnieżna (Rzym, Włochy 363)

Matko Boska Różana (San Damiano, Włochy 1961)

Matko Boska Zwiastująca (Osada Jezuitów, Urugwaj 1642)

Matko Boża Kapłańska (Dzienniczek św. Faustyny, Polska 1926)

Matko po trzykroć przedziwna (Ingolstadt, Niemcy 1604)

Matko Słowa (Kibeho, Ruanda 1981)

Matko Prawdy (Paryż, Francja 1965)

Matko Życia (Bergamo, Włochy 1986)

Matko Zbawienia (Księga Prawdy, Irlandia 2010)


Litania jest przeznaczona do odmawiania prywatnego. Każde z wezwań jest czyste i chwalebne, mimo iż są tu także pochodzące z nieuznanych oficjalnie jeszcze przez Kościół objawień. 



środa, 6 sierpnia 2025

Księga Prawdy o migrantach i rysiach w owczych skórach?

 

Zobaczcie Państwo grafikę, a następnie przeczytajcie proszę fragmenty zaledwie 2 Orędzi z Księgi Prawdy... Chwała Panu za Słowo Boże, dzięki któremu jesteśmy ostrzegani w czasie Apokalipsy!! 🙏😇

Pan Jezus 11.12.2013:

"Moja szczerze umiłowana córko, gdy narastają oszustwa wewnątrz Mojego Kościoła na Ziemi, dużo więcej dusz zostanie zwiedzionych przez fałszywą pokorę i tak zwane publiczne akty wielkiego miłosierdzia na potrzeby ubogich.

Tak bardzo trudno i ciężko będzie dostrzec prawdę, że wielu po prostu da się wciągnąć do nowej doktryny, która nie będzie pochodziła ode Mnie. Kiedy wy, Moi umiłowani wyznawcy, zaczniecie zauważać, że ludzie publicznie was upominają i niesprawiedliwie krytykują, zachowując się wobec was niezwykle agresywnie i zadręczają was, musicie wiedzieć, że szatan robi wszystko, co tylko może, aby w waszych sercach zasiać wątpliwości dotyczące tej Misji."

Matka Zbawienia 06.08.2013:

"Bóg pragnie, aby wszystkie Jego dzieci kochały się wzajemnie, niezależnie od rasy, wyznania czy narodu. Lecz nie pozwoli On na to, aby chrześcijanie z otwartymi ramionami przyjęli pogan do swojego kościoła. Kiedy to nastąpi, poganie zniszczą wszelkie ślady chrześcijaństwa. To zniewaga dla Boga, zabrać Prawdę - Słowo Boże - i pozostawić wolne miejsce na kłamstwa, by ją skalały.

Boży prorocy ostrzegali ludzkość przed niebezpieczeństwami przyjmowania pogaństwa, ponieważ prowadzi to do całkowitego zniszczenia. Gdy to nastąpi, narody, które dadzą przyzwolenie na tę ohydę w swoich kościołach, zostaną zniszczone i niewiele Miłosierdzia będzie im okazane.

Nie akceptujcie tolerancji dla pogan, aby nie przejęli kościołów Boga."

piątek, 11 lipca 2025

Agnostyk lepszy od zacietrzewionego katolika?

 

Agnostykom będzie łatwiej wejść do Królestwa Niebieskiego niż wielu kapłanom czy katolikom, w tym może nawet szczególnie tradycyjnym. Takie moje przemyślenia. Uzasadniam:

PRAWDZIWY, szczery agnostyk, pozbawiony lenistwa, pychy i buntu to człowiek poszukujący PRAWDY. I tego, czego mu brakuje, to wiary. Nie jest błogosławiony, bo: "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli".

Ale jeśli, jak napisałem, jest prawdziwym agnostykiem, nie marnuje życia i szuka Prawdy. I nie będzie jej szukał bez końca, bo pragnie ją znaleźć, więc ją znajdzie!

Osobiście nigdy nie byłem agnostykiem, ale po przeczytaniu Nowego Testamentu, co spowodowało u mnie nawrócenie (nieprawdą jest modernistyczna gadka, że "nawracamy się codziennie") intensywnie szukałem prawdziwego wyznania i stwierdziłem ostatecznie, że... jednak prawdziwie Kościół Rzymsko Katolicki jest najbliższym Prawdy Kościołem!

Mam znajomą, starszą panią, która chodzi do Kościoła katolickiego i powiedziała mi, że ma męża "katolika na papierze", ale mającego się za agnostyka - dlatego nie praktykuje. A ja mówię Wam, że to żaden agnostyk. To leń, pyszałek i buntownik - bo będąc w podeszłym wieku i dalej siedzieć na kanapie, to co to jest? Zatwardziałość jakaś.

Ok, ale ja pisałem o PRAWDZIWYCH AGNOSTYKACH. Dlaczego prędzej taki będzie zbawiony niż wielu kapłanów lub katolików, nawet tradycyjnych? Bo agnostyk SZUKA PRAWDY, a oni twierdzą, że już ją znają, mają i odrzucają wszystko co nie jest nakazane, co jest ponadto, dokładnie jak faryzeusze 2000 lat temu.

I dlatego, mimo ostrzeżenia w Biblii i katechizmie o ostateczny teście wierności - dają się zwieść i zwodzą innych. Bojąc się bluźnierstwa - bluźnią. Bojąc się bałwochwalstwa - bałwochwalą! Przykłady:

Nie przyjmą nic skrajnie krytycznego o papieżu: nie wezmą nawet pod uwagę, że może być fałszywym prorokiem albo antychrystem, albo choćby masonem czy antypapieżem. Po prostu nie i koniec!! A gdy to się stanie, że będzie taki fałszywy papież (zaprawdę już jest!) - skończą jak on. I nie będzie wymówki "ale ja nie wiedziałem", ale prędzej "krew na nas i na nasze dzieci!".

Nie przeciwstawią się biskupowi, bo ślubowali posłuszeństwo. Biedacy! Zapomnieli o nadrzędności posłuszeństwu Bogu... Ależ nie! Nie, nie! Ci pożałowania godni ludzie uważają, że posłuszeństwem Bogu jest posłuszeństwo biskupowi właśnie - bezkrytyczne, choćby diabłu służył!! I mam na to dowód, ale... to inna historia, którą zresztą kiedyś wspominałem w obszernym świadectwie.

A co do tradycjonalistów to przykład taki, że Bóg się objawia, przemawia, wysyła Matkę Bożą, czyni Cuda Eucharystyczne, a oni wszystko to odrzucają, bo "tylko Pismo", bo "tylko Tradycja". Tradycja jest ich bożkiem. A wiemy, że Pan Jezus przychodzi wypełnić Tradycję, nie zmieniać i należy Go przyjąć!

A dobry agnostyk bada, poszukuje, aż w końcu odkrywa Prawdę, a Prawda go wyzwala.

Lepiej poznać Chrystusa w momencie śmierci, niż Go ukrzyżować i myśleć, że się będzie zbawionym.

Wiem, że tekst może wydać się nieco kontrowersyjny, ale czyż bardziej kontrowersyjnie nie brzmi zdanie z Ewangelii św. Mateusza 21,31: "Zaprawdę, powiadam wam: celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do Królestwa Bożego"? A wypowiedział je przecież sam nasz Pan Jezus Chrystus!!

sobota, 5 lipca 2025

Miłosierdzie Boże nie jest udzielane bezwarunkowo


Miłosierdzie Boże nie jest udzielane bezwarunkowo. Oto 2 warunki, które w mojej opinii są głównymi:

1. Czyn odpuszczany nie mógł zostać popełniony z liczeniem na Miłosierdzie Boże. Czyli nie popełniono drugiego z listy grzechów przeciw Duchowi Świętemu.: "Zuchwałe grzeszenie w nadziei miłosierdzia Bożego";

2. Grzesznik oczekujący Miłosierdzia sam także był miłosierny wobec swoich wrogów. Potwierdzenie mamy w Modlitwie Pańskiej: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom." oraz w Kazaniu na górze, które m.in. dowodzi istnienie Czyśćca i ukazuje jeden z powodów, dlaczego trafiają do niego dusze, często nawet na wieki lub do końca czasów: "Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz." Mt 5,25-26.

W pozostałych przypadkach grzesznik musi liczyć się z Bożą Sprawiedliwością: może nawet surową i bardzo długą pokutą w Czyśćcu. Ból Czyśćca może być cierpieniem jakby piekielnym z tą jedyną różnicą, że dusza odczuwa miłość do Boga i wie, że ostatecznie będzie z Nim zjednoczona.

Mimo surowości Bożej Sprawiedliwości mamy jeszcze kilka "kół ratunkowych" łagodzących Sprawiedliwość. Czyli Boże Miłosierdzie wylewa się i tutaj, choć na innych zupełnie warunkach. Mogą to być takie rzeczy przynoszące ulgę i łaskawość, jak:

- Zanim umrzemy: wyznać grzechy zuchwałe przy spowiedzi - czyli 2 grzechy w 1, to jest.: grzech właściwy i przyznanie, że się go dokonało licząc zuchwale na Boże Miłosierdzie,

- modlitwy własne za życia i innych za życia i po naszej śmierci w intencji Miłosierdzia Bożego dla nas, Msze św. i nabożeństwa, wstawiennictwo Matki Zbawienia, świętych, opieka patronów,

- ofiary, zadośćuczynienia, świadome oddawanie cierpień i dobrych uczynków Panu Bogu za życia,

- Sąd Boga, który zna nas lepiej od nas samych. On bierze pod uwagę nasze cechy charakteru, kształtowanie życia, psychikę, geny, inteligencję, talenty etc. Tutaj jednak jest to już wszystko faktem dokonanym, więc może to nie tyle "koło ratunkowe", co... przestroga byśmy nie osądzali duszy; nie mówili: "ona jest w Piekle", albo "ona jest w Niebie" - bo możemy się bardzo zdziwić!!

Polecam serdecznie Spowiedź Generalną, bo gdy pomyślimy nad swoim życiem, możemy dojść do wniosku, że nasze poprzednie spowiedzi były... nieważne.

Komunia św. na rękę to miecz przeszywający Niepokalane Serce Matki Zbawienia

 


W Pierwsze Soboty wynagradzamy za grzechy popełniane przeciwko Niepokalanemu Sercu Matki Zbawienia.

Znieważając Najświętszy Sakrament przyjmując Go na rękę, znieważamy także Serce Maryi.

Serce Syna jest z Serca Matki.

Wczoraj już pisałem, co się dzieje w pewnej parafii, jak kapłan bezcześci Boga, by za chwilę za to przepraszać... Dziś historia była identyczna w stosunku do Matki Zbawienia. Ksiądz z wyraźną satysfakcją udzielał Komunię św. (nie)wiernym na rękę przeszywając tym samym mieczem Niepokalane Serce, a już za moment rozpoczynał Różaniec św. wynagradzający za ten ból, którego sam był winien...

Adorowałem w smutku Pana Jezusa wystawionego w Najświętszym Sakramencie i podczas Tajemnicy Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie miałem taką myśl:

Pan Jezus w tym cieniutkim Opłatku jest jak abortowane dziecko: niewinny i bezbronny. Oddany na łaskę i niełaskę innych. Mogą zrobić z Nim co chcą, nawet zabić. Rozerwać na strzępy. Tu nie będzie widać nóżek, rączek, główki... Tu są niezauważalne Partykuły, a każda z nich to CAŁY I NIESKOŃCZONY BÓG.

A ci ogłupieni kapłani i ci jakże łatwo oszukani (nie)wierni czynią to z satysfakcją podobną do tej, z jaką pracuje np. pewna (nie)lekarka z Oleśnicy... Ta pycha, ta duma, to udawanie, że robią coś dobrego, pożytecznego, bohaterskiego, lepszego od innych, że są mądrzejsi i... wybrani. Tylko przez kogo?

piątek, 4 lipca 2025

Bacz, byś wynagradzając Najświętszemu Sercu Pana Jezusa nie skrzywdził Go jeszcze bardziej!

 

Msza św. w I Piątek Miesiąca - przebłagalna i wynagradzająca za zniewagi wymierzone przeciw Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

Kapłan chętnie udziela Komunię świętą na rękę.

Za chwilę, po tej Mszy św. nabożeństwo. Ten sam kapłan modli się przebłagalnie w imię ludu: "(...) za dobrowolne opuszczanie Mszy świętej i niegodne przystępowanie do Komunii świętej, a więc za całą naszą oziębłość i obojętność wobec Ciebie, obecnego w Najświętszym Sakramencie - przepraszamy Cię, Panie."

To są te same nielogiczne działania, jak odsuwanie pozłacanej pateny na bok, aby udzielić (nie)wiernemu Najświętszy Sakrament na rękę. Podobnie: zamknąć kościół w czasie zarazy. Namawianie na głosowanie na aborcjonistów - bo są za... przyjmowaniem nachodźców. Głoszenie konieczności przyjmowania sobie płynu w ramie wytworzonego z pozbawionych życia dzieci pod pretekstem... dbania o zdrowie bliźnich. Takich przykładów braku logiki i zmysłu wiary można przytoczyć dużo, dużo więcej.

Wiele laboratoriów badało konsekrowane Hostie, nie wiedząc czym są. Ich wyniki były takie: jest to ludzki mięsień serca, w dodatku żywy i w stanie agonii. O grupie krwi identycznej jak na Całunie Turyńskim.

Nie wiem, jak trzeba być letnim w wierze by dać się oszukać szatanowi, że można przyjmować to Najświętsze, cierpiące Serce na rękę. Że to jest... "najpiękniejszy i najbardziej godny sposób".

Nie wiem, jakim trzeba być tchórzem, by jako kapłan wiedzieć, że tak nie jest, a nadal to robić.

Oszukano ludzi, pod pretekstem że niby w pierwszym wieku tak robili chrześcijanie. Ale przecież nawet gdyby tak robili, czy przez kolejne wieki pouczony przez Ducha Świętego Kościół się mylił?

Szanowny katoliku. Idziesz na Pierwszy Piątek, kochasz Najświętsze Serce i... co robisz? Kopiesz i plujesz na Nie. Lepiej, żebyś w takim razie został w domu, bo kto niegodnie przyjmuje Ciało i pije Krew Pańską, ten śmierć sobie spożywa.

Zbezcześcić Boga jest grzechem ciężkim, bardzo ciężkim. A takim pasterzom... NAJEMNIKOM, którzy to robią, którzy to promują, którzy nie odradzają, lepiej byłoby przywiązać sobie kamień młyński do szyi i rzucić się do morza.

czwartek, 26 czerwca 2025

Czy 33 to liczba masońska?


Pieczęć Boga Żywego. Krzyż w Koronie i Modlitwa Krucjaty nr 33.

No właśnie... "Aj, waj! 33 to przecież najwyższy stopień masonerii!!"

Poważnie? I co z tego?

33 - wiek Chrystusowy, czyli wiek Pana Jezusa w którym złożył z Siebie Najświętszą Ofiarę.

A tęcza? Nie wnikając jaka, po prostu TĘCZA. To znak satanistycznej ideologii promującej sodomię?

Nie! Tęcza jest symbolem przymierza między Bogiem a Ludzkością.

Problem w tym, że szatan jest małpą Boga, a ludzie... bywają ignorantami. I wybierają z wachlarza dobrych i złych rzeczy to, co im pasuje.

Zatem, jeśli w swej pysze pasuje im skrytykować Słowo Boże jakim jest bez wątpienia Księga Prawdy, to mówią, że Pieczęć Boga Żywego, która będzie pewną ochrona przed znamieniem bestii, jest w ich pokrętnym rozumieniu masońska, bo... modlitwa do niej przypisana ma nr 33.

No cóż, na pychę nie ma rady, mądrości na pewno ona nie dodaje. Ale można też uszczypliwie zadać pytanie tym, jak by nie patrzeć bluźniercom, w wigilię Uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa: czy jak się modlicie Litanią do Najświętszego Serca Pana Jezusa przez czerwiec, to odejmujecie wezwań, czy dodajecie, żeby Litania ta nie była... masońska? No bo ma ona przecież... 33 wezwania!

niedziela, 22 czerwca 2025

Dzieci są współodkupicielami ludzkości

 

Módlmy się za dzieci, aby były wspierane w swoim cierpieniu przez Pana Jezusa. One, tak jak On, cierpią niewinnie.

Módlmy się za wszystkie dzieci: muzułmańskie, żydowskie, chrześcijańskie, hinduskie, buddyjskie... po prostu za wszystkie. Bez względu na religię, rasę, narodowość.

Czas oczyszczenia to czas męczenników. Czas pokuty. Pokuta oddali grzech, który pochodzi od próżności, a ta od pychy.

Przyjmujmy wszystkie cierpienia z wdzięcznością i ofiarujmy je Panu Bogu jako zadośćuczynienie.

Módlmy się często, jak nigdy wcześniej. Pośćmy, póki możemy, bo głód i nędza które nadchodzą - gdy staną się rzeczywistością, nie będą już wtedy postem, ale Karą. Post jest postem tylko wtedy, gdy jest dobrowolny. Gdy jest wyrzeczeniem.

Oczyszczona Ziemia będzie gotowa na Oświetlenie Sumień. To będzie ostatni akt Miłosierdzia Bożego. Ostatnie wezwanie do opamiętania. Ostatnia szansa.

I wkrótce po tym powróci Król królów i Pan panów.

czwartek, 19 czerwca 2025

Nadobfitość Boża i ostrożność, aby jej nie nadużyć.


Taka refleksja po wysłuchaniu dzisiejszej Ewangelii na NOM:

Pan Jezus daje zawsze więcej, ponad to o co prosimy. Rozmnożył tak 5 chlebów i 2 ryby, że (jak mniemam) dla ok. 12000 wygłodniałych ludzi było tego aż za dużo. Taki opór, że aż uzbierano 12 koszów ułomków!

Pan Jezus na Krzyżu oddał się raz i ten raz wystarczy na WIECZNOŚĆ. Jego Najświętsza i doskonała Ofiara przelewa się, ale nie można Jej nadużywać! Nie można kilka razy dziennie przystępować do Komunii św., nie można spożywać świeckiemu Komunii św. pod dwoma postaciami. Jednak wystarczy chcieć skorzystać z Najświętszej Ofiary Chrystusa aby Pan Jezus nas zbawił! Tak niewiele Pan Bóg od nas wymaga, a tak niewielu korzysta!! 😭

Pan Jezus ukazując się św. Faustynie mówi jej, że Jego Miłosierdzie nie zna granic, jest niewyczerpane. Przelewa się i wystarczy chcieć z Niego skorzystać! Dlatego nie można kpić z Bożego Miłosierdzia! Bo kto liczy na nie jednocześnie kpiąc, że i tak Pan Bóg mu wszystko daruje i wybaczy, więc można grzeszyć - ten popełnia grzech przeciw Duchowi Świętemu.

Ojciec w Niebie uszykował nam takie Dobroci, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, a nawet nasza wyobraźnia jest na to ograniczona. Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co Ojciec nam przygotował w Nowym Raju i Nowym Niebie. Ta Łaska przelewa się! Chciejmy tego, ufajmy w to że tak się stanie, niech to będzie naszą nadzieją i celem, pocieszeniem na trudne lata testu Czasów Ostatecznych. Nie stanie się tak, że sobie to wykreujemy myślami, skąd! To po prostu się stanie, bo tak Stwórca postanowił - z miłości do stworzenia.

A więc Pan Bóg jest nadobfity. Jego Miłość jest nieograniczona, On Jest Miłością, a my musimy powiedzieć tylko "FIAT". "TAK", "CHCĘ", "PRAGNĘ", "JEZU UFAM TOBIE". "NIECH SIĘ WOLA TWOJA DZIEJE, NIE MOJA", "AMEN". Bez nadużyć, z pokorą i uniżeniem przed Panem panów i Królem królów.