piątek, 26 czerwca 2026

"Ludu zidiociały, zgromadzenie chore..."

 


Natchnieniem do tego wpisu była myśl, że tak jak zamknięcie drzwi kościołów przed wiernymi w czasie kowidiozy było głupotą kapłanów, tak otwieranie ich w tropikalny upał, żeby... schłodzić świątynie, jest tym samym - także głupotą, i być może, jako że są więc może "tylko" tępi, a nie specjalnie służą szatanowi - to może (naiwnie mam nadzieję) uratuje ich to na Sądzie Bożym?

Ale jak człowiek, który ukończył studia teologiczne może być debilem? Gdzie się kończy głupota, a zaczyna niewiara? Oto jeden przykład, tylko z dzisiaj, z mojej parafii, z jednej tylko Mszy św.:

Żar na zewnątrz. W świątyni przyjemnie. Adorujemy przed Mszą św. Pana Jezusa odmawiając Litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa, następnie Różaniec św. Po adoracji ministrant dostał polecenie, by pootwierać wszystkie drzwi... Zapewne by było... zimniej, przewiewniej - no ale fizyka to fizyka: otwarcie drzwi to wlanie żaru do przyjemnie chłodnej świątyni. Kto zlecił ministrantowi zrobić tak absurdalną rzecz? Zapewne ten sam, który za chwilę nakazał umieścić w prezbiterium dwa wentylatory. I tu akurat się nie dziwię. Kapłan w ornacie musi mieć bardzo ciężko! Tym bardziej, że w tej parafii kapłani są ponadprzeciętnej wagi!

Ok, czyli żar się wlewa, wentylatory ustawione... ale jak? Oba na środek, tam gdzie kapłan będzie podnosił Pana Jezusa, a Jego partykuły będą zdmuchiwane. Czepiam się? Tak, ponieważ większość czasu trwania Mszy św. dzieje się jednak poza tym miejscem: po lewej i po prawej stronie prezbiterium. I tam można by prędzej ustawić po wentylatorze. Ale nie, znowu komuś mózg nie pracuje!

Trzecia faza: ksiądz daje puszkę z konsekrowanymi komunikantami szafarzowi nadzwyczajnemu i wskazuje mu CENTRALNE miejsce udzielania Komunii św., na środku. Tam jest klęcznik i ministrant z pateną. Sam idzie na boczek, jakby był jakimś pomniejszym sługą od świeckiego szafarza. Bez pateny. Już nawet zapominam o tym, że na tak małą ilość wiernych wykorzystywanie świeckiego do udzielania Komunii św. jest łamaniem prawa liturgicznego, ale tutaj tak jest często. Bywały Msze św. koncelebrowane, że na 5 kapłanów i 3 szafarzy nadzwyczajnych, Komunii udzielało: 3 szafarzy i 2 kapłanów. No bo kto im zabroni łamać prawo liturgiczne? Oni przecież go nie znają, albo mają je gdzieś!!

Serce boli mimo przyjęcia Boga. No i tak patrzę, a ten nadzwyczajny szafarz na końcu spycha partykuły z pateny palcem i myślicie Państwo, że co robi z Bogiem, którego ma okruchy na ręce? Dokona puryfikacji palców? Gdzie!! Robi wszystko, zamyka tabernakulum, panoszy się jak biskup. Ale ja obserwuję dalej, bo wiem że podświadomie człowiek ma coś takiego, takie uczucie że "coś" ma na palcu i trzeba się umyć etc. No i zgadłem. Szafarz siedząc już na siedzisku obok "tronu celebransa" dyskretnie wkłada paluszki w rękaw drugiej ręki, widać że wyciera i już. UMYTE.

Boże, czy oni wierzą, czy są głupi? A może robią to... CELOWO?

A niech tam, dodam że kapłan odprawiający tą Mszę św. to ten sam, który kiedyś w Wielkim Poście ogłosił (po zgodzie proboszcza), że kto czeka na spowiedź, ten może wcześniej przystąpić do Komunii św. a po Mszy się wyspowiadać (sic!) i jednocześnie ten sam, który na pytanie, czy gdyby biskup nakazał zrobić coś szatańskiego, to czy by to zrobił, to - odpowiedział, że tak.

Zdjęcie przypadkowe. "Ludu zidiociały, zgromadzenie chore..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz