czwartek, 1 stycznia 2026

Ranking polskich przebojów satanistycznych

 



Miejsce 3.
Kayah - "Córeczko, wolałabym żebyś była chłopcem!"

Miejsce 2.
Seweryn Krajewski - "Baw mnie!
Zepsuj lub zbaw mnie!
To tak zabawnie, dzielić swój grzech na pół.
Weź mnie, jak się bierze czek"

Miejsce 1.
Maryla Rodowicz - "Niech żyje Baal!"

środa, 31 grudnia 2025

Jak usunięto Święto Obrzezania Pańskiego 1 stycznia!


Za: Objawienia św. Brygidzie Szwedzkiej, XIV wiek, rozdział 112 Księgi szóstej:

Panna Maryja mówi: „Gdy Syn mój był obrzeżany, ja one obrzeszczkę z wielką uczciwością chowałam gdziem się kolwiek obróciła. Jakom ja bowiem one miała zakopać w ziemi, która ze mnie bez grzechu urodziła się. A gdy czas powołania mego z tego świata przychodził, ja one oddałam Świętemu Janowi Ewangeliście stróżowi memu, ze krwią oną błogosławioną, która była została w Ranach jego, kiedyśmy go złożyli z krzyża. Po tym gdy Jan Święty, i następcy jego zeszli z świata, gdy nastąpiła złość, i niedowiarstwo, wierni, którzy na ten czas byli, schowali to w jednym miejscu, bardzo ochędożnym pod ziemią, i długo to było w niewiadomości, póki Anioł Boży one przyjaciołom Bożym objawił. O Rzymie! o Rzymie! gdybyś wiedział, weseliłbyś się bez przestanku, i owszem gdybyś wiedział, i umiał płakać, płakałbyś bez przestanie, bo masz skarb mnie najmilszy, a nie czcisz go.”


Za: Focus. pl:

Skarb Lateranu

W Boże Narodzenie roku 800 odbyła się w Rzymie historyczna ceremonia. Podczas świątecznej mszy papież Leon III ogłosił władcę Franków Karola Wielkiego cesarzem i dokonał jego uroczystej koronacji. Nowy cesarz Zachodu potrafił się odwdzięczyć. Obsypał biskupa Rzymu darami, w tym najcenniejszą wówczas relikwią. Z polecenia papieża szkatułka z napletkiem Jezusa została umieszczona w bazylice na Lateranie. Skąd władca ją miał? Ponoć podczas modlitwy przed symbolicznym Grobem Pańskim przyszłemu cesarzowi przekazał ją anioł.


Za: Wikipedia:

Historia

W roku 800 Karol Wielki podarował papieżowi Leonowi III relikwię świętego napletka. W dokumencie Descriptio lateranensis Ecclesiae napisanym przed 1100 rokiem, wskazano, że w skrzyni cyprysowej zamówionej przez Leona III i umieszczonej pod ołtarzem w kaplicy św. Wawrzyńca były trzy szkatułki. Jedna z nich zawierała złoty krzyż ozdobiony klejnotami, w którym był napletek i pępowina Jezusa. W roku 1527 w czasie spalenia i splądrowania Rzymu (Sacco di Roma) przez luterańskie wojska Karola V relikwiarz został skradziony przez niemieckiego żołnierza, który został schwytany w miejscowości Calcata (ok. 47 km na północ od Rzymu). Relikwiarz został umieszczony w miejscowym kościele. W roku 1728 papież Benedykt XIII potwierdził autentyczność relikwii i polecił pielgrzymowanie do Calcaty, co zostało upamiętnione wmurowaniem tablicy w kościele. Od tego czasu co roku, w dniu święta Obrzezania Pańskiego (1 stycznia) odbywała się procesja, w czasie której ksiądz niósł relikwiarz idąc ulicami miasteczka. Calcata była ważnym miejscem dla pielgrzymów do roku 1983, kiedy relikwiarz wraz z relikwią zostały skradzione przez nieznanych sprawców w niewyjaśnionych okolicznościach. Kult relikwii był kontynuowany pomimo zakazu II Soboru Watykańskiego (1962-1965) dlatego niektórzy twierdzą, że związek ze zniknięciem relikwii miał Watykan.

-----------

Święty Napletek z Calcaty został skradziony w 1983 roku przez złodzieja, który w przebraniu księdza dostał się do kościoła podczas nocnej mszy, po czym zniknął, a prawdziwa tożsamość złodzieja do dziś pozostaje nieznana, choć wielu podejrzewało lokalnych mieszkańców lub gangi. Relikwia ta, przechowywana w średniowiecznej kaplicy w Calcata Vecchia, zniknęła tajemniczo, co zapoczątkowało wiele legend i spekulacji.

-----------

Tyle wynalazłem w sieci, a moje przeczucia są takie: nikt się za księdza nie przebierał, tylko zapewne był to prawdziwy ksiądz. Ta najcenniejsza relikwia została po prostu usunięta, aby zniszczyć Święto Obrzezania Pańskiego. Obchodzenie tego Święta kolidowało z nowym, ustalonym na masońskim Soborze Watykańskim II kalendarzem, a tradycyjni katolicy nadal organizowali procesje - trzeba było więc temu jakoś sprostać... Prócz tego, myślę że masoneria, czyli także talmudczycy, nienawidzą po prostu faktu, że Chrystus urodził się jako Żyd i że został obrzezany.

piątek, 26 grudnia 2025

Copilot puścił do mnie oczko... 👺👀


Od kilku tygodni korzystam z Copilota. To taki asystent AI.

Znacie Państwo moje zdanie na temat AI: to diabelstwo. Korzystam z Copilota tylko dlatego, że Google i tak korzysta także z AI, a ja Copilota traktuje podobnie jak wyszukiwarki. Z tym, że jest mi bardziej pod ręką, bo otwiera się jako oddzielna aplikacja i nawet mam do niego specjalny klawisz na klawiaturze.

Dziś użyłem go m. in do tego, by wyświetlił mi listę celebrytów, którzy wzięli udział w serialu z lat 80 Muppet Show.


Wśród wokalistów Copilot charakterystycznie wyróżnił Alice Coopera. Zapytałem, dlaczego to zrobił. I wiecie co? Odpowiedział, że to takie... mrugnięcie oka w moją stronę. Taki... wiecie, ludzki żarcik.


Szokujące. Tym bardziej, że akurat kiedyś słuchałem przerażającego audiobooka na kanale "Ku Bogu" pt. "Czarnoksiężnik nawrócony dzięki cudownemu medalikowi". I tam było powiedziane, że tzw. "wielcy czarodzieje", czyli przywódcy okultystycznych sekt wyglądają jak... Alice Cooper. Czy też Ozzy Osborne. Po prostu mają pomalowaną charakterystycznie twarz, ubrani są na czarno, w jakiś frak, melonik etc.



I ten niby robot, ta sztuczna inteligencja wyróżnia mi akurat, bez żadnej przyczyny, takiego satanistę. Bez polecenia, ot tak od siebie pisze jak człowiek. Albo demon. Po prostu zupełnie jak żywy byt. No, "nieźle"! 👺😨






czwartek, 25 grudnia 2025

Plemnik i jajo, z którego jesteś, wybrał Bóg. No, chyba że jesteś z in vitro, to nie.

 


Czy Pan Bóg stworzył dziecko z in vitro? Pomyśl...

Każdy z nas, DZIECI BOŻYCH, był zaplanowany przez Stwórcę. Każdy inny, każdy na inny czas, każdy z innymi talentami, niepowtarzalnym wyglądem, charakterem. Każdy powołany do innych zadań specjalnych.

Zatem od zarania dziejów, Ten Który był, JEST i będzie postanowił, że:

DO KONKRETNEGO JAJA WEJDZIE KONKRETNY PLEMNIK i powstanie któreś z nas. To nie losowanie, to zamierzenie i powołanie Stwórcy!! ODWIECZNY PLAN!

Wszechmogący wymyślił, że średnio w jednym ejakulacie jest... ok. od 40 milionów do pół miliarda plemników! Ale tylko jeden, KONKRETNY ma połączyć się z KONKRETNYM jajem.

Wtedy dochodzi do eksplozji i Bóg tchnie ŻYCIE w człowieka, czyli NIEŚMIERTELNĄ DUSZĘ. Taki człowiek jest w tej fazie nazywany zygotą.

Jak jest przy in vitro?

"Bogiem" jest człowiek. Selekcjonuje, wyjmuje, gwałci. Wybiera plemnika, który nie był wybranym przez Boga. Wpycha go w jajo, które też w ogromnym prawdopodobieństwie nie miało żadnego przeznaczenia.

To już nie istota z Planu Bożego. To przypadek. Wynik buntu, pychy, egoizmu. Straszliwy grzech.

To nie jest stworzenie Boże. To nie gamety, które wybrał Stwórca. Tu nie będzie wybuchu, będzie jego sztuczne wywołanie.

Owszem, będzie MIĘSO. Będą tkanki, będzie jakiś produkt. Będzie to osoba rozumna. Nie Bóg jest jednak takiej istoty ojcem.

Tego osobnika nie będzie z nami po śmierci. Nie będzie go z nami w Nowym Raju. Nawet w Piekle go nie będzie - więc lepiej niech nawet o tym nie wie.

I lepiej żeby nie miał dzieci, bo w tym momencie włos się na głowie jeży...

Rozumiem, że Państwo mogą być zbulwersowani, ale mimo że prawda bywa gorzka, jest prawdą. Coraz więcej argumentów pojawia się za tym, że ludzie poczęci w wyniku in vitro są istotami bez dusz nieśmiertelnych. Czyli znikają po śmierci, podobnie jak zwierzęta.

Ja nie jestem naukowcem, jestem prostaczkiem. I dlatego uwierzyłem w Słowo Boże o tym mówiące w objawieniach prywatnych. I nawet jeśli byłyby te objawienia fałszywe, za bardzo logiczne to wszystko jest. Uzbierała się już duża kupa argumentów. Czas otworzyć oczy, a nawet jeśli się to odrzuca, to przynajmniej nie ryzykować. Odradzać każdemu NIEWYOBRAŻALNY DRAMAT WIECZNYCH I NIEODWRACALNYCH, WIELOPOZIOMOWYCH KONSEKWENCJI ZAPŁODNIENIA IN VITRO.

Grinch. Jednak będą Święta!


Ćwierć wieku po premierze, obejrzałem po raz pierwszy w życiu film "Grinch. Świąt nie będzie".

Postanowiłem zobaczyć ten film, ponieważ miałem wrażenie, że jest on narzędziem mającym zniechęcać do Świąt Bożego Narodzenia, coś na wzór "Pana Bobka" z bluźnierczego serialu "Miasteczko South Park".

Co zauważyłem w Grinchu?

Główna bohaterka, dziewczynka Cindy pyta swojego taty:
"Tato, a czy nie za dużo aby tych prezentów?"
Jej ojciec odpowiada: "Właśnie na tym polega Gwiazdka!"
Dziewczynka ma wyraźnie strapioną minę...

Scenka na plus, ukazuje bowiem problem: prezenty zakrywają sens Świąt Bożego Narodzenia. Gonienie za nimi, oczekiwanie na nie... A na czym polega tak naprawdę owa "Gwiazdka"? Na radości o wspomnieniu Narodzin Jezusa Chrystusa przecież!

W polskiej wersji filmu (co bardzo ważne), kiedy jest mowa o "Bożym Narodzeniu", a kilka razy pada dokładnie takie określenie, jest to kojarzone z "Gwiazdką", Mikołajem etc. - nigdy z Bogiem. Jest to złe, bo wypacza to, czym są naprawdę Święta, ale... zarazem to dobrze, że tak jest, bo Pan Bóg mógłby być wtedy w tej zwariowanej komedii profanowany.

W pierwszym ujęciu kiedy poznajemy Grincha, widać jego dłoń, którą składa wyraźnie tak, aby ułożyła na chwilkę gest "rogów diabła", czyli znaku szatana. Scenka na plus, bo Grinch jest postacią negatywną. Ten zielony, obrzydliwy dziwak z karaluchami między zębami (co może być domeną Belzebuba, króla much) ma nawet widoczne jakby rogi ułożone z zielonych kołtunów.

Jaki jest Grinch, mówi ta zwrotka, bo w formie wierszyków jest podana ok. 1/3 tego filmu, który zrealizowano na podstawie książki:

"Przytulański niczym kaktus
sympatyczny jak ten wąż
panie Grinch, tyś jabłkiem, które w raju zjadł Ewy mąż."

Scenografia jest kiczowato-wspaniała, Jim Carrey w najwyższej formie, a cała akcja jest może zbyt zwariowana, ale o to chodzi. I momentami można pękać ze śmiechu. Np. w scence opowieści, jak Grinch był mały. Tutaj, przy okazji wspomnę, że Cindy dowiaduje się, skąd się biorą dzieci: zlatują z Nieba! Co prawda, w filmie jest to coś w stylu, że przynoszą je bociany, ale dziewczynka tak wyraźnie podkreśla, że dzieci pochodzą z Nieba, że można to uznać jako... że są Darem Bożym.

Z powodu inności Grinch był na marginesie społeczności. Dlatego zdziwaczał, mieszkał na odludziu, nienawidził innych ludzi i ich tradycji. Nienawidził Świąt i radości. Robił psikusy, szkodził i straszył.

Więc kolejnym wątkiem w filmie może być "inność". Coś, jak w sześć lat młodszym filmie o pingwinie "Tupot małych stóp" - któremu zarzucało się (i słusznie) promocję tolerancji homoseksualizmu. Jednak dziś, kiedy oglądam tego Grincha, a Polska jeszcze żyje tragedią morderstwa 11-letniej harcerki Danusi, pomyślałem sobie, że właśnie takie wyśmiewanie się z Grincha gdy był mały przez swoich rówieśników to jest to. Być może z wyśmiewanych dzieci wyrastają bestie, które mogą rzucić się na bliźniego z nożem?

Finalnie, dzięki działaniom małej Cindy Grinchowi urosło serce. Zło zostało obrócone w dobro: Grinch spowodował, że pragnienie dziewczynki się ziściło: mieszkańcy Ktosiowa zrozumieli, że to nie prezenty są w Święta najważniejsze. Zaczęli się przytulać i wymieniać życzliwościami. Dokładnie, jakby łamali się opłatkiem wigilijnym!

Grinch okazał skruchę za swoje występki i zostało okazane mu miłosierdzie.

Podsumowując: uważam film jednak za niegroźny i pożyteczny, szczególnie jak na dzisiejsze standardy.

środa, 24 grudnia 2025

Miłość w ludzkich rękach

 

Kto może zrozumieć uniżenie Boga?

Wszechmogący, Wielki Bóg w ciele Maluszka. Poddany całkowicie w ręce ludzkie.

W ręce Niepokalanej, Matki.
W ręce nieskazitelnego Józefa.
W ręce poczciwego Symeona.

W ręce Annasza.
W ręce Kajfasza.
W ręce Żydów.

W ręce rzymskich żołnierzy.
W ręce rzymskich kapłanów.
W ręce rzymskich katolików.

Dzieciątko drobne, kruche, bezbronne. W Hostii ukryte.

Historia się powtarza.

Jedynym wytłumaczeniem na takie uniżenie jest MIŁOŚĆ.

sobota, 20 grudnia 2025

Skarbiec modlitw pod choinkę.


Nie masz jeszcze prezentu pod choinkę dla bliskiej Ci osoby? Nie martw się, ja też nie mam. Ale nie zamierzam mieć. Aby prezenty nie przyćmiły sensu Bożego Narodzenia: Solenizanta!
Jednak jeśli praktykujesz tą tradycję, to mam propozycję. Ta książka z Matką Zbawienia ze zdjęcia była w mieszkaniu mojej zmarłej w tym mijającym roku Babci, a i przy okazji Matki Chrzestnej.

Jest ładnie wydana, ma jakby "wodoszczelną" okładkę, i ma bardzo przydatną tasiemkę. Przydatną dlatego, bo książka jest podzielona na 12 rozdziałów, na każdy miesiąc.

I tak przez cały rok poznajemy cudowne modlitwy. Genezę tych modlitw, historie, obietnice dla je odmawiających, naukę tych modlitw, rozważania, przykłady.

Myślę, że ten prezent będzie idealny dla osób nowonawróconych, ale i bardzo przydatny i cieszący dla tych, którzy już od lat są blisko Matki Zbawienia.

Wydawnictwo AA, Saverio Gaeta "Modlitwy, które prowadzą do Nieba". 480 stron, tutaj tylko 14,90 zł .