piątek, 28 września 2018

O co chodzi z Franciszkiem, abp Viganò i kard. McCarrickiem?

W narastającej fali doniesień o przewinieniach niekanonicznie wybranego na papieża, apokaliptycznej bestii drugiej, Fałszywego Proroka “Franciszka” Bergoglio, ciężko czasem się połapać. Przyznaję, że te włoskie nazwiska kardynałów i cały ten zamęt spowodował nawet także u mnie, osobie interesującej się tematem Franciszka i ogólnie eschatologią - zniechęcenie. Tymczasem sprawa jest na tyle znamienna w tym “pontyfikacie” sługi antychrysta, że postanowiłem to troszkę “rozrysować”. Dla siebie, a przy okazji i dla innych...

W sierpniu br. Abp Carl Maria Viganò upublicznił informację iż „od co najmniej 23 czerwca 2013 roku Papież wiedział ode mnie, jak perwersyjny i zły był kardynał Theodore McCarrick w swych intencjach i działaniach, i zamiast podjąć środki, które podjąłby każdy dobry pasterz, papież uczynił McCarricka jednym ze swoich głównych przedstawicieli w kierowaniu Kościołem, w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych, Kurii, a nawet Chin, jak obecnie widzimy, tak bardzo troszcząc się i niepokojąc o Kościół męczenników”.

Jak wiemy wybuchł skandal, ale to, co miałby na swoje usprawiedliwienie myśleć lub powiedzieć “biskup Rzymu”, wygląda na to:


Abp Viganò nie doczekał się odpowiedzi...



...i pamiętając o Dubiach, czyli głośnym liście 4 zatroskanych biskupów do Franciszka, pytających o to, co on wyczynia z Kościołem Chrystusa, na który to list nie otrzymali nigdy odpowiedzi, a 2 z nich zmarło w krótkim czasie po opublikowaniu tego listu, abp Viganò musiał się ukryć przed ludźmi “papieża”.


Hierarcha - męczennik przypomina w swoim drugim, napisanym w ukryciu liście z września br. początkowe twierdzenie Bergoglio, że ten ​​„nie powie ani słowa” (na temat Świadectwa Viganò o zboczeniach McCarricka i ukrywaniu tego przez antypapieża), lecz wypomina Franciszkowi, iż ten ​​zaprzecza sam sobie, porównując „własne milczenie z milczeniem Jezusa w Nazarecie oraz przed Piłatem”. Viganò zaś miał zostać postawiony w papieskich wypowiedziach w roli „wielkiego oskarżyciela, szatana, który sieje zgorszenie i podział w Kościele”, chociaż – jak pisze arcybiskup – Franciszek „nigdy nie wymawia [wprost] jego imienia”.

Tak więc Franciszek odwraca “kota ogonem”, co jest typowym dla szatana zabiegiem. Robi z siebie ofiarę, za którą modli się Kościół, nawet ten tradycyjny z Chin... A w tym, że “papież” jest tak wspierany przez “kościół” przed “oszczercą, diabłem atakującym jedność” (najlepiej wg. niego na to odpowiedzieć modlitwą [Franciszek zachowuje pozory] oraz milczeniem [czyli zatuszować przestępstwa]) za jakiego uważa arcybiskupa Viganò - Bergoglio widzi osobiście... “znak od Boga”.


https://www.youtube.com/embed/_JLC9m0-IDs



https://www.youtube.com/embed/Bl2gM90jCGE



https://www.youtube.com/embed/EZ7vaUrekPU



https://www.youtube.com/embed/N2NKstXcK1k



https://www.youtube.com/embed/63Uiavxk8Mc


Pisząc notatkę wykorzystałem i polecam m.in. artykuły:
https://www.pch24.pl/odpowiedzia-na-podzial-jest-modlitwa-i-milczenie--franciszek-reaguje-na-zarzuty,62562,i.html

https://www.pch24.pl/arcybiskup-vigano-publikuje-kolejne-swiadectwo--padaja-bardzo-mocne-slowa,63116,i.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz