środa, 24 grudnia 2025

Miłość w ludzkich rękach

 

Kto może zrozumieć uniżenie Boga?

Wszechmogący, Wielki Bóg w ciele Maluszka. Poddany całkowicie w ręce ludzkie.

W ręce Niepokalanej, Matki.
W ręce nieskazitelnego Józefa.
W ręce poczciwego Symeona.

W ręce Annasza.
W ręce Kajfasza.
W ręce Żydów.

W ręce rzymskich żołnierzy.
W ręce rzymskich kapłanów.
W ręce rzymskich katolików.

Dzieciątko drobne, kruche, bezbronne. W Hostii ukryte.

Historia się powtarza.

Jedynym wytłumaczeniem na takie uniżenie jest MIŁOŚĆ.

sobota, 20 grudnia 2025

Skarbiec modlitw pod choinkę.


Nie masz jeszcze prezentu pod choinkę dla bliskiej Ci osoby? Nie martw się, ja też nie mam. Ale nie zamierzam mieć. Aby prezenty nie przyćmiły sensu Bożego Narodzenia: Solenizanta!
Jednak jeśli praktykujesz tą tradycję, to mam propozycję. Ta książka z Matką Zbawienia ze zdjęcia była w mieszkaniu mojej zmarłej w tym mijającym roku Babci, a i przy okazji Matki Chrzestnej.

Jest ładnie wydana, ma jakby "wodoszczelną" okładkę, i ma bardzo przydatną tasiemkę. Przydatną dlatego, bo książka jest podzielona na 12 rozdziałów, na każdy miesiąc.

I tak przez cały rok poznajemy cudowne modlitwy. Genezę tych modlitw, historie, obietnice dla je odmawiających, naukę tych modlitw, rozważania, przykłady.

Myślę, że ten prezent będzie idealny dla osób nowonawróconych, ale i bardzo przydatny i cieszący dla tych, którzy już od lat są blisko Matki Zbawienia.

Wydawnictwo AA, Saverio Gaeta "Modlitwy, które prowadzą do Nieba". 480 stron, tutaj tylko 14,90 zł .

niedziela, 7 grudnia 2025

Każda paląca kobieta ma coś w sobie z ladacznicy.


"Należy przyznać, że każda paląca kobieta ma w sobie coś z ladacznicy...".

Wstawiłem kiedyś taki cytat na FB. Nie pamiętam autora. Ale spodobał mi się, bo jest głęboki i prawdziwy. Tak, kiedyś zestaw papieros i kobieta był nie do pomyślenia. Później to właśnie prostytutki pod latarniami i w domach publicznych paliły papierosy...

Pamiętam, jak koleżanka w pracy się na mnie oburzyła, bo inna nasza znajoma jej doniosła, co to ja wypisuje na Fejsie... 😅 Inwigilacja się zakończyła, zablokowałem dostęp - bo nie ważne czy kogoś oburzam czy nie, chcę pisać prawdę. A przy okazji przydałoby się żyć w zgodzie.

Ok, ale to stare wspominki. A dziś mam inne przemyślenie. Otóż parę godzin temu, po Mszy św. i to Tridentinie, odjeżdżam z parkingu, patrzę a tam za autem wierna, która przyjęła kilka minut temu Chrystusa do ust... kopci! Normalnie... szatańskie kadzidło!

Pomijam już fakt, że palenie to grzech - chociaż nałóg podchodzi pod chorobę i należy wtedy jedynie powziąć walkę z nałogiem, aby móc być w łasce uświęcającej.

Ale... żeby nie poczekać chociaż godziny od przyjęcia Najświętszego Sakramentu? Przecież to profanacja! I wiem, że nie tylko ta pani to robi, bo po NOM (posoborowej Mszy św.) robi tak wielu w drodze z kościoła!

Ludzie... żadnego zmysłu wiary, poszanowania nie macie. Żadnego sacrum. A jesteście przecież na ten moment ŻYWĄ MONSTRANCJĄ!

To, że przed Komunią św. ludzie nie utrzymują postu 3 godzinnego, ba! Nawet 1 godziny!! Że jedzą cukierki na Mszy św. pod pretekstem zasychania w gardle lub kaszlu - to swoją drogą. Ale to szatańskie kadzidło... Jeszcze u niby tak "świadomych, tradycyjnych katolików"?

Myślmy. Kochajmy Boga. Nie róbmy takich rzeczy na Miłość Boską! :(

wtorek, 2 grudnia 2025

Ludzi z in vitro nie będzie z nami na Nowej Ziemi.

 

Gamety to materiał na ciało. I to daje człowiek: zarówno podczas poczęcia naturalnego, jak i in vitro.

Jednak poczęcie naturalne jest z zamysłem Boga (poczęcie z gwałtu jest dopustem, ale jest jednak - naturalnym poczęciem!).

Natomiast in vitro jest zapłodnieniem nienaturalnym, jest buntem przeciw Stworzycielowi. Pan Bóg tego zabrania, ale też jak w wypadku innych grzechów w to nie ingeruje - bo człowiek ma wolną wolę by wybierać, a tym samym też by grzeszyć.

Zatem TCHNIENIE BOGA, czyli stworzenie duszy nieśmiertelnej, wiecznej, czyli de facto stworzenie człowieka - bo człowiek jest przede wszystkim istotą duchową, NIE ODBYWA SIĘ gdy do zapłodnienia dochodzi w sposób sztuczny, mechaniczny, gwałcący NATURĘ, czyli PRAWO BOŻE.

Człowiek z in vitro wygląda i zachowuje się jak człowiek, ale nie będzie go z nami na Nowej Ziemi!! Niczym zwierzę, w momencie śmierci po prostu zniknie, na chwile pozostanie tylko "mięso", które w postaci atomów jest częścią obiegu materii w przyrodzie (cykl biogeochemiczny).

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Kościół lwa Leona

 


Wczoraj na NOM był czytany "List pasterski Arcybiskupa Metropolity Katowickiego na Adwent 2025" Abp'a Andrzeja Przybylskiego, który zwrócił moją uwagę szczególnie w 2 miejscach.

1. "Bez względu na wiek, powołanie, a nawet bez względu na wyznawaną wiarę, przez sam dar życia jesteśmy dziećmi Boga. W sposób szczególny to dziecięctwo Boże rozpoczęło się w nas w sakramencie chrztu świętego."

Prawdopodobnie mimo Państwa zdziwieniu, ja... zgadzam się z tym! Tak, WSZYSCY jesteśmy Dziećmi Bożymi, bez względu na wyznanie, rasę, pochodzenie itp. Tak mówi Księga Prawdy i to jest logiczne. Wszystkich nas stworzył ten sam Ojciec, wszyscy jesteśmy związani więzami krwi, wszyscy mamy wspólnych rodziców: Adama i Ewę, wszyscy jesteśmy równi w Oczach Boga. I rzeczywiście, poprzez chrzest stajemy się SZCZEGÓLNIE Dziećmi Bożymi, w drugim można powiedzieć znaczeniu, już na sposób duchowy, nie fizyczny.

2. "W Adwencie zmobilizujmy nasze dzieci do obecności na roratach, a przez cały rok zadbajmy o to, aby tam, gdzie to tylko możliwe, w każdą niedzielę zorganizować mszę świętą z udziałem dzieci, z przystosowaną dla nich liturgią i homilią."

Msza św. z PRZYSTOSOWANĄ liturgią? Czyli... nowy ryt dla dzieci? Teatrzyk zamiast Najświętszej Ofiary? Może lew Leon zamiast Chrystusa? A ta homilia, to może stand up kapłana, gitara i piosenki niczym z "Tęczowego Music Boxu" połączone z gimnastyką? I takie rzeczy pisze ARCYBISKUP? Nie tylko pozwala, ale promuje - a może nawet nakazuje?

"Kościele" lwa Leona, opamiętaj się!

niedziela, 30 listopada 2025

Nielogiczna chrześcijańska nowomowa

 

Usunąłem słowo "swoim". Żaden demon nie jest nasz. Nie pierwszy raz słyszę takie określenie. Jest głupie. Tak jak i "nawracajmy się codziennie". To jest duchowa nowomowa. To nie ma nic wspólnego z Pismem Świętym!

"Swój demon" to jak myślę, nowe słówko określające grzech. Złe nawyki, uzależnienia. Czyli... spłycanie pojęcia istoty duchowej jaką jest upadły anioł do "przedmiotu". Przyczyny do skutku. To poważny błąd.

A co do drugiej sprawy, to jeśli ktoś "nawraca się codziennie" to znaczy, że tak naprawdę ani wczoraj, ani przedwczoraj, ani nigdy wcześniej się tak naprawdę nie nawrócił. Bo trzeba się narodzić raz jeszcze, dla Chrystusa, ale te drugie NARODZINY mają być raz, a dobrze.

Osoba nawrócona nie przestaje być grzesznikiem aż do śmierci. To jest pomieszanie pojęć. Dlatego się z tym nie zgadzam. Bo jeśli tak by było, nikt by się nie nawrócił.

Św. Paweł się nawrócił w drodze do Damaszku. Więcej nie musiał się nawracać.

Osoba nawrócona jest już na dobrej DRODZE, jest w Chrystusie i postępuje w cnotach. Osoba nienawrócona stąpa jeszcze po złej drodze. I taka potrzebuje nawrócenia w każdej chwili, nie tylko codziennie.

Osoba nawrócona nawrócenia już nie potrzebuje. To przecież jest nawet logiczne. Do czego ma się nawrócić ktoś, kto już jest na dobrej DRODZE? Zwrot o180 stopni od dobra jest odwróceniem się do zła. 🤷

niedziela, 23 listopada 2025

Czy Kościół ma się dostosowywać do świata?


Gdy wierny odwyka od NOM, bo chodzi słuchać tylko Tridentiny, i nagle znowu trafia na NOM - doznaje dramatu.

Najtragiczniejsza jest postawa komunikujących. Najświętszy Sakrament na rękę? Kapłan nie zwracający uwagi na tą profanację, ale sam ją czyniący? To jest najbardziej szokujące. Cała radość z wzięcia udziału w Komunii św. zostaje zamieniona w smutek w 1 sekundę. "Boże, co ja tu robię?".

Wcześniej beznadziejne kazanie. Naprawdę. Lanie wody to najmniejsze zło, które może nas spotkać na NOM. Bo często są tu przemycane modernistyczne błędy.

Na przykład zostałem niedawno oświecony: zawsze myślałem, że gdy w Modlitwie Wiernych modlimy się o to, "abyśmy mieli łaskę rozpoznania znaków czasów" - myślałem, że chodzi o to, że jeśli pogoda się zmienia, są kataklizmy, wojny, odstępstwo w Kościele, zmiany, gdy ludzie są coraz podlejsi... to żebyśmy te znaki właśnie - przepowiedziane w Biblii, potrafili rozpoznać. Nawet tu na FB kiedyś o tym pisałem, że modlą się o to - a są nadal ślepi!

Ale nie! Myliłem się! Oni nie o to się modlą!! Tutaj chodzi dokładnie o to: "módlmy się, abyśmy otrzymali łaskę rozpoznania znaków czasów, aby (w domyśle) DOSTOSOWAĆ KOŚCIÓŁ DO ZMIENIAJĄCEGO SIĘ ŚWIATA!!"

No, a dzisiaj jeszcze wisienka na torcie z ogłoszeń parafialnych: "podczas najbliższych rekolekcji adwentowych dla dzieci będziemy poznawać... duchowość Leona XIV".

Cóż, gdyby nie sceny erotyczne, to z dwojga złego polecałbym dzieciom zostać w domu i obejrzeć "Grę o tron". Tam są przynajmniej fikcyjne smoki.